Piłkarze Liverpoolu odnieśli pierwsze zwycięstwo w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2017-18. The Reds rozgromili na wyjeździe Maribor 7:0. W drugim meczu grupy E Spartak Moskwa pokonał u siebie Sevillę 5:1.
(fot. P. Childs/Reuters/Forum)
The Reds przyjechali na Słowenię z dorobkiem dwóch punktów po remisach z Sevillą i Spartakiem. Ekipa JuergenaKloppa była zatem doskonale zmotywowana, aby w końcu zgarnąć pełną pulę i postawić krok w kierunku awansu z grupy. Maribor był skazywany na pożarcie i wszystkie przedmeczowe przewidywania dosyć szybko znalazły odzwierciedlenie na boisku.
Już w 4. minucie przyjezdni objęli prowadzenie. Z prawej strony pola karnego wpadł MohamedSalah, który wyłożył piłkę jak na tacy RobertoFirmino, a Brazylijczyk tylko dopełnił formalności i posłał futbolówkę do pustej bramki.
Po trzynastu minutach Anglicy prowadzili już 2:0. Tym razem JamesMilner dośrodkował z prawego skrzydła na czternasty metr do wbiegającego PhilippeCoutinho, a napastnik Liverpoolu kapitalnym uderzeniem z pierwszej piłki z woleja nie dał szans golkiperowi na skuteczną interwencję.
Nie minęło sześć minut, a na tablicy wyników zrobiło się 0:3. Tym razem świetnym podaniem w szesnastkę popisał się Firmino, do piłki dopadł Salah, który stanął oko w oko z JasminemHandanoviciem i nie dał mu szans, podwyższając rezultat.
Pięć minut przed końcem pierwszej połowy The Reds dorzucili kolejne trafienie i po raz drugi na listę strzelców wpisał się Salah. Tym razem Egipcjanin dostał świetne podanie z lewego skrzydła od AlbertoMoreno i tylko wpakował futbolówkę do pustej bramki.
Po zmianie stron przyjezdni dobili gospodarzy. Z lewej strony pola karnego z rzutu wolnego dośrodkował Coutinho, piłkę na bliższym słupku strącił Firmino i podwyższył wynik meczu na 0:5.
W końcówce Liverpool postawił kropkę nad „i”. Szóstego gola dla gości w 86. minucie zdobył Alex Oxlade-Chamberlain, który wykorzystał podanie od DanielaSturridge’a. Wynik spotkania w doliczonym czasie gry ustalił Trent Alexander-Arnold.
***
W drugim spotkaniu tej grupy Spartak pokonał u siebie z Sevillę 2:1. Wynik spotkania otworzył w 18. minucie QuincyPromes, który świetnie wykorzystał dośrodkowanie z prawego skrzydła AndrijaEszczenki i wpakował piłkę do bramki. Błąd w ustawieniu w tej akcji popełnił SimonKjaer, który nie trafił w futbolówkę.
Reprezentant Danii zrehabilitował się dziesięć minut później za tę sytuację. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, obrońca najpierw trafił w jednego ze swoich kolegów z drużyny, ale już przy dobitce był bezbłędny.
Po zmianie stron Spartak zadał dwa decydujące ciosy. Najpierw w 58. minucie prowadzenie gospodarzom LorencoMelgarejo, który wykorzystał prostopadłe podanie od Promesa. Dziewięć minut później DimitrijKombarow dograł miękko z lewego skrzydła do DenisaGłuszakowa w pole karne, a ten strzałem z woleja dobił Sevillę.
Nie było to jednak ostatnie słowo Rosjan dzisiejszego wieczoru. Zespół z Moskwy podwyższył spotkania w 74. minucie, kiedy to Promes świetnie wyprowadził Luiza Adriano, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z SergioRico. Wynik meczu ustalił Promes w samej końcówce starcia.
Kolejne mecze w grupie E zaplanowano na 1 listopada. Wówczas Liverpool podejmie u siebie Maribor, a Sevilla zmierzy się przed własną publicznością ze Spartakiem.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.