Co do zasady – bać się powinni lidera inni, niemniej obawa przed wyprawą do Lublany była. Nawet gdzieś po głowie uparcie kołatała się myśl o bezbramkowym remisie, jako wcale niezłym rezultacie, nawet jeśli Jan Bednarek przekonywał, że chcemy te eliminacje przejść bez straty punktu.
Generalnie niespodzianek w składzie nie było. Poza jedną, choć przez selekcjonera zapowiedzianą. Przez pierwsze pół roku bramkarzem numer 1 u Jerzego Brzęczka był Wojciech Szczęsny. Jego kontuzja sprawiła, że Izraelem i Macedonią zagrać musiał Łukasz Fabiański. Bronił bardzo dobrze, prawie jak zawsze w reprezentacji. Być może zresztą to właśnie on powinien być pierwszym wyborem selekcjonera. Ten uznał inaczej, zostawiając sobie jednak furtkę do zmiany decyzji, i właśnie przed wrześniową batalią ją zmienił, choć po prawdzie Szczęsny nie dał ku temu powodu.
Tymczasem po pierwszych 45 minutach to właśnie bramkarz był najlepszy w szeregach biało-czerwonych i była to akurat niemiła niespodzianka. Nie ze względu na dobrą postawę Fabiańskiego, ale występ poniżej swoich możliwości praktycznie wszystkich pozostałych. Albo więc efektowny mecz z Izraelem mocno przekoloryzował obraz reprezentacji, albo Słoweńcy byli tak mocni. Prawda leżała po środku. Gospodarze zaprezentowali piłkę prostą, zorganizowaną, zaplanowaną, a bazowali głównie na lewej nodze i pomyślunku Josipa Ilicicia (takiego pomocnika nie było w naszych szeregach ani jednego!), natomiast my nie potrafiliśmy zagrozić Janowi Oblakowi; druga linia nie była w stanie wykreować pół dogodnej sytuacji, a pogłoski o słabszej formie Krzysztofa Piątka przesadzone nie były.
Podrażnieni utratą pierwszej bramki w eliminacjach Polacy postanowili po przerwie ugasić pożar przenosząc ciężar gry na połowę gospodarzy. Ich nieporadne i mało pomysłowe ataki zaowocowały znakomitym podaniem Ilicicia, spóźnionym Michałem Pazdanem (zastępował kontuzjowanego Kamila Glika…) i skuteczną kontrą Słoweńców. Co gorsza, trudno zrozumieć decyzję sędziego dopatrującego się faulu Roberta Lewandowskiego i anulującego kontaktową bramkę Kamila Grosickiego. To jednak nie sędzia zepsuł nam mecz, tylko koncertowo zepsuliśmy go sobie sami. Jeśli kogoś można w naszych szeregach wyróżnić, to przede wszystkim zmiennika – Krystiana Bielika.
Od dawna było wiadomo, że grając ze Słowenią, dla której miał to być mecz z cyklu „być albo nie być”, łatwo nie będzie. I nie było, sęk w tym, że Słoweńcy wielkiej piłki nie pokazali, a mimo to na lidera grupy to wystarczyło. Powodów do rozpaczy nie ma, ale cieszyć się po tym, co się działo w Lublanie też nie ma z czego. Podobnie bezstylowo w tych eliminacjach graliśmy już wcześniej, tyle że dotąd zgadzały się punkty. Pierwszy raz się nie zgodziły. W porównaniu z pierwszym meczem eliminacji – z Austrią, postęp jest kompletnie niezauważalny, a tymczasem przewaga nad poniedziałkowym rywalem stopniała do trzech oczek… – Dopiero w grupie zaczyna się dziać, musimy się obudzić – powiedział po meczu Kamil Grosicki przed kamerami TVP.
Czy zimny prysznic w Lublanie wystarczy do pobudki?
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.