Manchester City kolejny raz bez zwycięstwa. Po remisach z Celtikiem w Lidze Mistrzów i porażce z Tottenhamem w Premier League, tym razem popularni Obywatele zremisowali przed własną publicznością z Evertonem. Mecz zakończył się remisem (1:1), a gospodarze nie zdołali wykorzystać w nim aż dwóch rzutów karnych.
David Silva dwoił się i troił, ale nie pomógł drużynie w odniesieniu zwycięstwa (foto: Ł.Skwiot)
Szlagierem soboty na angielskich boiskach miało być starcie na Etihad Stadium i jak się okazało, w przedmeczowych zapowiedziach nie było ani grama przesady. Kibice, którzy wybrali to właśnie spotkanie nie mogli się czuć zawiedzeni, ponieważ w Manchesterze działo się bardzo dużo, od pierwszej do praktycznie ostatniej minuty.
Podopieczni Pepa Guardioli dominowali od samego początku i wydawało się, że jest kwestią czasu, kiedy piłka znajdzie w końcu drogę do bramki Evertonu. Manchester napierał z całych sił, jednak goście umiejętnie się bronili, a przy okazji sprzyjało im szczęście. No i w końcu, najważniejsze – mieli w bramce Martena Stekelenburga.
Doświadczony Holender uratował swój zespół tuż przed przerwą, kiedy to po faulu Phila Jagielki sędzia podyktował rzut karny dla City. Do piłki podszedł Kevin de Bruyne, jednak uderzył tak, że Stekelenburg bez większych problemów obronił. Podobnie zresztą było w drugiej połowie. Ponownie faulował Jagielka, jednak tym razem egzekutorem jedenastki miał być Sergio Aguergo. Jak się okazało, Argentyńczyk także się nie zdołał pokonać będącego w wyśmienitej formie golkipera rywali.
Zanim jednak Manchester City otrzymał drugi rzut karny, do głosu doszli piłkarze z Liverpoolu. W 64. minucie z bardzo dobrej strony zaprezentował się Romelu Lukaku, który przy okazji kontrataku Evertonu przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, bez problemów minął Gaela Clichy’ego i ze spokojem pokonał Claudio Bravo.
Obywatele zdołali w końcu odpowiedzieć i pokonali niesamowicie dysponowanego Stekelenburga. Sztuki tej dokonał Nolito, który kilka chwil przed zdobyciem gola wszedł na boisko z ławki rezerwowych.
Manchester nie zdołał ostatecznie przechylić szali na swoją korzyść i spotkanie zakończył się podziałem punktów.
***
Co działo się na pozostałych angielskich boiskach w sobotnie popołudnie? Trzy punkty na swoje konto dopisał Arsenal, który pokonał przed własną publicznością Swansea City z Łukaszem Fabiańskim w bramce (3:2). Bohaterem Kanonierów był Theo Walcott, który jeszcze w pierwszej połowie dwukrotnie pokonał polskiego bramkarza. Arsenal kończył spotkanie w osłabieniu, ponieważ w 70. minucie czerwoną kartką ukarany został Granit Xhaka.
Dość niespodziewanie punkty stracił inny zespół z północnego Londynu – Tottenham. Popularne Koguty zremisowały w delegacji z West Bromwich Albion (1:1).
Grad bramek zobaczyli kibice w Bournemouth, gdzie The Cherries rozgromili Hull City aż (6:1). Artur Boruc rozegrał podczas tego meczu pełne 90 minut.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.