Kibice, którzy w sobotnie popołudnie stawili się na stadionie Arsenalu mieli okazję obejrzeć dwie twarze gospodarzy. Drużyna z Londynu zdołała odrobić straty z pierwszej połowy i w drugiej zapewniła sobie zwycięstwo nad Swansea City (2:1).
Sead Kolasinać był jednym z architektów zwycięstwa Arsenalu (fot. Reuters)
Po tym jak „Kanonierzy” rozbili przed kilkoma dniami w delegacji Everton i przyczynili się do zwolnienia z pracy trenera Ronalda Koemana, wydawało się, że nie będą oni mieli większych problemów z ograniem dużo niżej notowanej Swansea. Historia starć tych drużyn w ostatnich sezonach skłaniała jednak do ostrożności, ponieważ „Łabędziom” gra się na Emirates Stadium bardzo dobrze, a poza tym goście mieli w swojej kadrze prawdziwego asa w osobie Łukasza Fabiańskiego.
Reprezentant Polski spisuje się od początku sezonu znakomicie i zbiera za swoje występy niezłe noty. „Fabian” przybył do stolicy niezwykle zmotywowany, ponieważ przyszło mu się mierzyć ze swoim byłym klubem, gdzie pożegnano go bez większego smutku i na pewno chciał coś udowodnić nie tylko kibicom przy Ashburton Grove, ale również samemu Arsene’owi Wengerowi.
Arsenal był faworytem i wyszedł na sobotni mecz w bardzo mocnym składzie, ale nie miało to żadnego przełożenia na rozmach akcji ofensywnych gospodarzy i ich dominację na boisku. Londyńczycy stworzyli sobie co prawda kilka dobrych okazji, jednak za każdym razem na posterunku był świetnie dysponowany Fabiański.
Jeśli zaś chodzi o gości, to w ich przypadku już pierwszy wypad pod bramkę Petra Cecha zakończył się golem. W 22. minucie Tammy Abraham obsłużył dobrym prostopadłym podaniem Sama Clucasa, a ten wpadł w pole karne i strzałem między nogami bramkarza dał Swansea prowadzanie. Wspomniany Cech mógł spisać się w tej sytuacji dużo lepiej, ponieważ miał czas, by wyjść do piłki i zatrzymać rywala, ale ostatecznie zdecydował się pozostać w bramce.
Gospodarze zdołali się obudzić dopiero po przerwie. W 51. minucie do odbitej piłki dopadł Sead Kolasinać, który wpadł w pole karne i huknął z całej siły. Fabiański nie miał w tej sytuacji żadnych szans na skuteczną interwencję.
Arsenal poszedł za ciosem i w 58. minucie objął prowadzenie. W jednej z głównych ról ponownie wystąpił Kolasinac, który ładnie dograł piłkę ze skrzydła przed bramkę, a tam doszedł do niej Aaron Ramsey, który z płaskim strzałem pokonał Fabiańskiego.
W drugiej połowie oglądaliśmy na boisku kompletnie odmienionych piłkarzy Wengera, który nie tylko grali ofensywnie, ale także ze sporym polotem i entuzjazmem. Efektem tej metamorfozy były właśnie szybko zdobyte po zmianie stron gole, które podcięły nieco skrzydła gościom z Walii.
Kolejnych goli w północnym Londynie już nie oglądaliśmy i „Kanonierzy” mogli się cieszyć ze zwycięstwa. Swansea walczyła dzielnie, ale na ofensywną potęgę gospodarzy to było zbyt mało.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.