Arsenal zameldował się w czwartej rundzie Pucharu Anglii. Kanonierzy – nie bez problemów – pokonali na swoim terenie Leeds United (1:0).
W Londynie zobaczyliśmy dwie twarze Arsenalu (fot. Reuters)
Po sobotnich i niedzielnych emocjach związanych z meczami Pucharu Anglii, weekendowe zmagania miało zamknąć starcie w północnym Londynie. Chcący wrócić na właściwe tory Kanonierzy zamierzali udowodnić, że ich zwycięstwo nad Manchesterem United nie było dziełem przypadku. Odprawienie z kwitkiem także Leeds United pozwoliłoby drużynie Mikela Artety rozpocząć passę dwóch kolejnych wygranych spotkań.
Faworytem spotkania byli oczywiście gospodarze, którzy wyszli na boisko w bardzo mocnym składzie. Goście ani jednak myśleli o tym, by tanio sprzedawać skórę w stolicy i od pierwszych minut zaczęli wysyłać sygnał do rywali, że chcą powalczyć o awans do następnej rundy. Dla samych Pawi starcie z Arsenalem było z kolei znakomitą okazję do sprawdzenia się na tle przeciwnika z najwyższej klasy rozgrywkowej przed – coraz więcej na to wskazuje – powrotem do Premier League.
Kibice na Emirates Stadium mogli przecierać oczy ze zdumienia, ponieważ Kanonierzy od pierwszego gwizdka znajdowali się w odwrocie. Podopieczni Marcelo Bielsy całkowicie zdominowali wyżej notowanego przeciwnika i grając wysokim pressingiem nie pozwalali mu kompletnie na nic, co rusz zapędzając się przy okazji pod jego pole karne.
Goście atakowali, a prym w ich szeregach wiódł Mateusz Klich, który nie tylko brylował w rozegraniu i kreowaniu akcji, ale przy okazji świetnie spisywał się w defensywie, notując odbiór za odbiorem. Gdyby z kolei nie bardzo dobra dyspozycji rezerwowego bramkarza Arsenalu, Emiliano Martineza, to Arsenal już do przerwy mógł przegrywać różnicą kilku goli.
Po bezbarwnej pierwszej połowie, Arsenal wyszedł na drugą część spotkania dużo lepiej usposobiony. Najpierw świetnym rajdem popisał się Reiss Nelson, który zrobił wszystko jak trzeba oprócz oddania celnego strzału. Kilka chwil później bliski szczęścia był Alexandre Lacazette, który z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę.
Kanonierzy ewidentnie nabili swoje działa i w końcu dopięli swego. W 55. minucie dobre dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Nelson, który z najbliższej odległości pokonał bramkarza Leeds i dał swojej drużyny prowadzenie.
2- Reiss Nelson has scored just his second competitive goal for Arsenal on what is his 29th appearance for the Gunners across all competitions. Breakthrough. #FACup#ARSLEEpic.twitter.com/xpyS3Oh2gn
Arsenal z pierwszej połowy i Arsenal z drugie części spotkania to były dwie kompletnie inne drużyny. Gospodarze byli szybcy, mieli pomysł na grę i to oni przejęli całkowitą kontrolę na przebiegiem wydarzeń na boisku. Kanonierzy stwarzali sobie kolejne szanse i naprawdę niewiele brakowało, by podwyższyli prowadzenie, pozbawiając już graczy Leeds nadziei na korzystny wynik.
Na niespełna kwadrans przed końcem Arsenalowi mocno się upiekło. Lacazette kopnął bez piłki rywala i wydawało się, że sędzia wyrzuci go z boiska. Jak się jednak okazało, arbiter – mimo interwencji systemu VAR – postanowił oszczędzić Francuza.
Więcej goli już ostatecznie na Emirates Stadium nie zobaczyliśmy. Arsenal obronił skromną zaliczkę i chociaż po pierwszej połowie mógł przegrywać różnicą kilku goli, to swoich szans nie wykorzystał i pożegnał się z rozrywkami.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.