Piłkarze Napoli rozczarowali po raz kolejnym w tym sezonie, ale zdołali odnieść cenne wyjazdowe zwycięstwo. Azzurich pokonali Sassuolo (2:1), strzelając gola na wagę zwycięstwa w ostatniej akcji meczu.
Piotr Zieliński zaliczył asystę przy golu Allana (fot. Reuters)
Kibice Napoli nie mają w tym sezonie powodów do przesadnej radości. Azzurich to obok Milanu największe rozczarowanie kampanii i nic dziwnego, że przed spotkaniem z Sassuolo trudno było u nich o optymizm.
Jak pokazały już pierwsze minuty meczu, minorowe nastroje nie były przypadkowe. Gospodarze od początku dominowali bowiem na boisku i mieli problem z tym, by zawiązać jedną składną akcję, o zagrożeniu bramki rywala nawet nie wspominając. Sassulo z kolei łapało wiatr w żagle z każdym kolejnym wypadem i można było się spodziewać, że otwarcie wyniku przez miejscowych jest jedynie kwestią czasu.
Podopieczni Gennaro Gattuso nie mogli wymienić kilku dokładnych podań i po pół godzinie gry zostali za swoją bierność, chaos i nieudolność ukarani. Dobre podanie w pole karne wykorzystał Hamed Traore, który na dalszym słupku zamknął akcję i celnym strzałem skierował piłkę do siatki.
Jeśli ktoś myślał, że stracona bramka będzie kubłem zimnej wody dla gości, ten niestety srogo się pomylił. Neapol w tym meczu nie istniał, a niestety, do poziomu swoich kolegów z drużyny dorównali Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński.
Goście nie mieli wyboru, albo po przerwie znacząco podnieśliby poziom swojej gry, albo o wywalczeniu choćby punktu na Mappei Stadium mogliby zapomnieć. Ku zaskoczeniu miejscowej publiczności, Sassuolo postanowiło podać rywalowi pomocną dłoń i to miejscowi piłkarze dość niespodziewanie zaczęli grać tak jak Napoli przed przerwą.
Skoro więc gracze Sassuolo pozwoli na nieco więcej, to zawodnicy Gattuso z takiego prezentu skorzystali. W 57. minucie Piotr Zieliński obsłużył znakomitym prostopadłym Allana, a ten – mimo tego, że miał na plecach obrońcę – zdołał się obrócić i oddać strzał, który znalazł drogę do siatki.
Drużyna z Neapolu chciała pójść za ciosem i to byli zupełnie inni Azzurich od tych, których oglądaliśmy w pierwszej połowie. Goście zaczęli się rozpędzać, natomiast Sassuolo traciło rezon. Gospodarze mogli sobie pluć w brodę, że nie dobili rannego przeciwnika, a ten, chociaż krwawił i słaniał się na nogach, wciąż był bardzo groźny.
W końcówce piłka wpadła po raz drugi do bramki miejscowych, jednak Jose Callejon, od którego piłka właściwe odbiła się przed tym jak wpadła do siatki, był na pozycji spalonej. Do akcji musiał w tej sytuacji wkroczyć VAR, który rozstrzygnął sprawę.
Kiedy sędzia skłaniał się powoli do zakończenia rywalizacji, Napoli wyprowadziło decydujący cios. W ostatniej akcji spotkania piłkę do siatki po dośrodkowaniu przed bramkę skierował… Obiang, który przy próbie zablokowania rywala pokonał własnego bramkarza.
Zieliński przebywał na boisku do samego końca, natomiast Milik został zmieniony w 77. minucie przez Driesa Mertensa.