Rywalizacja ŁKS-u Łódź z Ruchem Chorzów nie wyłoniła zwycięzcy. Obie drużyny zdobyły po jednej bramce i jednym punkcie.
Piłkarze Ruchu uratowali punkt golem w końcówce. (fot. 400mm.pl)
Goście przystąpili do spotkania z jednym ligowym zwycięstwem na koncie. Odnieśli je 28 lipca, w rywalizacji z dzisiejszymi gospodarzami. Jak dużo czasu od tego momentu minęło świadczy fakt, że pierwszych prowadził jeszcze Jarosław Skrobacz, a drugich Kazimierz Moskal.
Drugiej wygranej chorzowian dziś nie było. Trzeciej łodzian również nie. Mecz zakończył się remisem.
W 32. minucie wynik otworzył Engjell Hoti. Kosowianin popisał się mocnym uderzeniem z powietrza, zza pola karnego.
ŁKS już witał się z gąską w postaci trzech punktów, gdy w 88. minucie do wyrównania doprowadził Przemysław Szur, który wykorzystał podanie Mateusza Bartolewskiego.
Bitwa nie wyłoniła zwycięzcy, przyniosła dwóch rannych. ŁKS Łódź niezmiennie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Ruch Chorzów pozostaje przedostatni.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.