Dzisiaj Gran Derbi, czyli wielka wojna samców alfa
– Co tam słychać u Was? – A dziękuję,
wszyscy zdrowi…
Karim Benzema wrócił do zdrowia i jest szansa, że wystąpi w sobotnim El Clasico
Doskonale znamy ten dialog ze spotkań z
dawno nie widzianą rodziną albo rozmów telefonicznych z nią. Przed dzisiejszym
El Clasico tak samo na pytanie „Que tal?” mogą odpowiadać Rafa Benitez i Luis
Enrique, bo wobec zbliżającego się meczu z odwiecznym rywalem nagle cudownie
ozdrowieli wszyscy ich do niedawna kontuzjowani piłkarze: Leo Messi i Ivan
Rakitić z jednej, a Dani Carvajal, Marcelo, Keylor Navas i Karim Benzema z
drugiej strony. Wobec tego poza kadrami znaleźli się reprezentanci Hiszpanii:
Marc Bartra (w podstawowym składzie przeciwko Anglii) z Barcy i Nacho z Realu.
Pierwszy na wieść o odesłaniu na trybuny natychmiast wycofał swego tweeta zagrzewającego
siebie i kolegów do boju, a drugi poczuł się zapewne równie źle, bo ostatnio
bywał najlepszym graczem Los Blancos. Ale w wielkich klubach wychowankowie zawsze
mają pod górkę.
Kto jest faworytem tego meczu ozdrowieńców?
Były świetny piłkarz, Julio Salinas, twierdzi, że Barca pewnie wygra i za jakiś
czas uda się na święta z bezpieczną przewagą nad Realem. No cóż, to całkiem możliwe.
Wczoraj na konferencji prasowej Rafa Benitez
zdementował informację, która pojawiła się dwa dni wcześniej w hiszpańskiej prasie
i wlała miód w serca kibiców Realu. Chodzi o spotkanie pomiędzy kilkoma
piłkarzami RM i Benitezem, na którym trener został poproszony o to, by na El
Clasico zdecydował się na bardziej niż ostatnio ofensywne ustawienie zespołu. A
Rafa miał uśmiechnąć się do piłkarzy, kiwnąć głową i wyznać, że właśnie takie
coś chodziło mu po głowie. Akurat! Samiec alfa tak się nie zachowuje. No i Rafa
powiedział wczoraj, że nic takiego nie miało miejsca, a on od dwudziestu pięciu
lat pracuje jako trener i zawsze rządzi zespołem sam, suflerów mu nie trzeba. No
to się poczuli docenieni Cristiano i koledzy… Probierzem intencji Beniteza
będzie jedna pozycja w wyjściowym składzie, który poza tym nie budzi większych
wątpliwości: zagra James Rodriguez przed duetem Luka Modrić – Toni Kroos, czy
też Casemiro za nim. Dowiemy się i wszystko będzie jasne: z Jamesem Real będzie
atakował, z Casemiro bronił i kontrował.
Starsi kibice pamiętają może Legię Warszawa
z sezonu 1996-97. Mirosław Jabłoński miał do dyspozycji dwunastu poważnych
piłkarzy, zawsze wystawiał więc taką samą jedenastkę, a jeśli kogoś brakowało –
wchodził na dowolną pozycję ten dwunasty, czyli Dariusz Solnica. I Legia
zamiast bronić się przed spadkiem do końca walczyła o tytuł. Tak sytuacja, w
której piłkarze wiedzą, że są niezastąpieni, czasami lepiej na nich działa, niż
osławiona rywalizacja o miejsce w składzie na każdym treningu. Dzisiejsza Barca
ma coś, mas o menos, z tamtej Legii – też zawsze występują ci sami zawodnicy (tylko
na środku obrony jest prawdziwa walka o prawo gry), a jeśli kogoś nie ma –
wchodzi Sergi Roberto. I wyniki też są ok.
Ostatnio były znakomite nawet wobec braku
Leo Messiego. Ale oto barceloński samiec alfa znów stanął na głowie by wyleczyć
kontuzję na ważny mecz i znów mu się udało. Luis Enrique coś mówił o tym, że Leo
nie jest gotowy na sto procent, że może zacznie na ławce rezerwowych. Zdziwiłbym
się, gdyby tak się stało.
Zachowania Beniteza, Bartry, Messiego, Luisa
Enrique pokazują, że w Realu i Barcelonie są sami tytułowi przywódcy stada. Jak
zwykle, każdemu z dwudziestu dwóch zawodników, którzy wybiegną na murawę, testosteron
będzie tryskał uszami. A tym co zasiądą na ławce, łącznie z trenerami, wylewał
się nosem…
Wybaczcie Państwo, ale o zagrożeniu atakiem
terrorystycznym nie chce mi się nawet pisać. Oby nic się nie stało.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.