Pierwszy sobotni mecz ligi włoskiej zakończył się podziałem punktów. Roma zremisowała w delegacji z Bologną (1:1), ratują jeden punkt w drugiej połowie.
Edin Dzeko uratował swój zespół (fot. Reuters)
Kilka dni przed wyjazdem na Camp Nou, piłkarzy Romy czekała inna delegacja – podróż na Stadio Renato Dall’Ara. Przeciwnikiem stołecznej drużyny miała być Bologna, a więc rywal nieporównywalnie słabszy niż Barcelona. To jednak wcale nie oznaczało, że Łukasza Skorupskiego (usiadł na ławce rezerwowych) i jego kolegów czekał spacerek.
Myślących już o ćwierćfinale Ligi Mistrzów gości udało się zaskoczyć już w 18. minucie. Po serii przebitek i zablokowanych strzałów, na uderzenie zdecydował się Erick Pulgar, który przymierzył idealnie przy słupku i nie dał bramkarzowi rywali żadnych szans na skuteczną interwencję.
Roma próbowała odrobić straty, ale nie miał zbyt wielu argumentów. Jakby tego było mało, jeszcze w pierwszej połowie urazu nabawił się Radja Nainggolan, który musiał opuścić boisko.
W drugiej części spotkania na boisku musiał pojawić się Edin Dzeko, który miał być oszczędzany na starcie z Barceloną. Jak się jednak okazało, bez Bośniaka i jego goli „Giallorossich” nie mieli zbyt wiele do zaoferowania w ofensywie.
Dzeko wszedł do gry i jak łatwo można było się spodziewać, uratował swoją drużynę. Najlepszy napastnik wykorzystał wrzutkę w pole karne i strzałem głową pokonać bramkarza.
Roma uchroniła się przed niespodziewaną porażką, jednak remis z Bologną to dla stołecznej drużyny i tak strata dwóch bardzo ważnych w kontekście walki o podium punktów.