Nie było niespodzianki w pierwszym meczu 11. kolejki Serie A. SSC Napoli pokonało przed własną publicznością Empoli (5:1) i awansowało na pozycję wicelidera tabeli.
Arkadiusz Milik przypieczętował zwycięstwo Napoli (fot. Reuters)
Gospodarze byli faworytami piątkowego meczu i właściwie od początku ich przewaga nie podlegała dyskusji. Na efekty długo nie trzeba było czekać i już w 9. minucie Napoli objęło prowadzenie. Kalidou Koulibaly obsłużył znakomitym podaniem Lorenzo Insignie, a ten mimo asysty dwóch obrońców zdołał oddać płaski strzał i skierował piłkę do siatki.
Kilka chwil później do wyrównania mógł doprowadzić Luca Antonelli, który nawet pokonał bramkarza rywali, ale jego trafienie nie zostało uznane, ponieważ piłkarz Empoli został złapany na pozycji spalonej.
Jeszcze w pierwszej połowie Napoli podwyższyło prowadzenie. Tym razem w roli głównej wystąpił Dries Mertens, który przejął odegranie od Insignie i świetnie przymierzył z za pola karnego. Ivan Provedel wyciągnął się jak długi, ale nie zdołał odbić piłki.
Po zmianie stron Empoli zdołało odpowiedzieć golem Francesco Caputo, ale było to wszystko, na co goście mogli sobie tego dnia pozwolić.
W 64. minucie wszystko wróciło do normy, a swoją drugą, a trzecią dla Napoli bramkę zdobył Mertens. Tym razem podawał mu Jose Callejon, a Belg idealnie przymierzył z około szesnastu metrów i potwierdził przewagę swojej drużyny.
W 83. minucie Carlo Ancelotti zdecydował się na przeprowadzenie „polskie zmiany”. Z boiska zszedł Piotr Zieliński, a jego miejsce zajął Arkadiusz Milik.
Zaledwie kilka chwil spędzonych na placu gry wystarczyło, by urodzony w Tychach napastnik zdołał wpisać się na listę strzelców. Milik przejął w polu karnym podanie Mertensa i z bliska trafił do siatki. Ostatni cios należał jednak do bohatera spotkania, a więc wspomnianego Belga, który w doliczonym czasie przypieczętował zwycięstwo Napoli.