Warta Poznań na pięć kolejek przed końcem sezonu jest poważnym kandydatem do europejskich pucharów – jeśli ktoś wypowiedziałby takie zdanie przed sezonem lub po pierwszych kilku meczach, wówczas potraktowalibyśmy go jak totalnego szaleństwa. Prawda jest jednak brutalna: Zieloni zajmują dzisiaj szóste miejsce, a po dzisiejszym spotkaniu mogą tracić do podium zaledwie cztery oczka.
Drużyna Piotra Tworka jest największą rewelacją obecnych rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy. Beniaminek nie prezentuje futbolu wybitnego, kreatywnego, pełnego polotu, raczej stawia na organizację gry, konsekwencję i… minimalizm.
Okazało się to jednak pomysłem, który może zaprowadzić poznaniaków do… Europy. Warta jest dzisiaj szóstą siłą ligi, jeśli pokona Raków odrobi do niego trzy punkty i będzie już tylko cztery oczka za częstochowianami. Podium jest zatem w zasięgu, ale nawet brak brązowych medali na szyjach piłkarzy i trenerów Warty może dać im przepustkę do eliminacji europejskich pucharów. „Wystarczy” zająć czwarte miejsce i liczyć na triumf dzisiejszego rywala w Fortuna Pucharze Polski.
Raków w sobotę udzielił już solidnej lekcji futbolu innej ekipie z Poznania, tej teoretycznie silniejszej. Lech wyjechał z Bełchatowa z bagażem trzech goli i nie mógł mieć do nikogo pretensji, że takim wynikiem zakończyło się sobotnie spotkanie, bo banda Marka Papszuna była po prostu o klasę lepsza.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.