Eintracht Frankfurt zameldował się w 1/2 finału Pucharu Niemiec. Podopieczni Niko Kovaca pokonali przed własną publicznością FSV Mainz (3:0).
We wtorkowych meczach ćwierćfinałowych nie byliśmy świadkami niespodzianek. W półfinałach zameldowali się piłkarze Bayeru Leverkusen i Bayernu Monachium, a stawka miała zostać uzupełniona w środowy wieczór. Na pierwszy ogień poszło spotkanie Eintrachtu Frankfurt z FSV Mainz.
Więcej szans przed pierwszym gwizdkiem dawano gospodarzom i to właśnie oni od początku kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Kibice zgromadzeni na Commerzbank-Arena na otwarcie wyniku nie musieli czekać zbyt długo, gdyż już w 17. minucie prowadzenie miejscowym dał Ante Rebic.
Piłkarz Eintrachtu mocno naciskał na bramkarza rywali i zmusił go do popełniania błędu, by po chwili skierować piłkę do pustej bramki. Rene Adler nie popisał się w tej sytuacji i to na jego konto należy zaliczyć tego gola.
Gościom nie udało się odpowiedzieć, a gdy w drugiej połowie Eintracht zadał kolejny cios, to było już pewne, że nic złego już mu się nie stanie. W 53. minucie niefortunnie we własnym polu karnym interweniował Alexander Hack, który próbował przeciąć tor lotu piłki, czym zmylił Adlera i zdobył gola samobójczego.
Kilka chwil później gospodarze podwyższyli rezultat na 3:0, a ich zwycięstwo i awans do półfinału przypieczętował Omar Mascarell, który przejął futbolówkę przed polem karnym i znajdując się w sytuacji sam na sam z bramkarzem popisał się efektownym lobem.
Goście kończyli mecz w liczebnym osłabieniu. W 82. minucie czerwoną kartką ukarany został bowiem Danny Latza, który w bezmyślny sposób sfaulował przeciwnika.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.