W wyniku zawarcia umowy pomiędzy Ekstraklasą a T-Mobile, doszło również do zmiany logotypu rozgrywek. Dotychczasowy emblemat został uzupełniony o element związany ze sponsorem. Efekt końcowy budzi mieszane uczucia. Portal SportMarketing.pl zrobił na ten temat sondaż wśród ekspertów z branży marketingu sportowego oraz reklamy. Większość na temat nowego logotypu wypowiada się krytycznie.
– Nie można mówić już o logo Ekstraklasy, a wyłącznie o podkładce graficznej dla kolejnych sponsorów. Dodatkowo niezbyt udanej podkładce – stwierdziła Joanna Nycz-Kowalska, prezes znanej agencji marketingowej. – Tego typu loga można nabyć na wielu stock`ach za kilka dolarów, gotowe do użycia w ciągu godziny po zamówieniu zmian. Dodanie elementu identyfikacji wizualnej sponsora sprawiło natomiast, że całość wygląda okropnie, kolory gryzą się i widać, że całość połączono na siłę – dodaje Tomasz Brudziński, specjalista z branży reklamowej.
Janusz Basałaj z Orange Sport uważa z kolei, że najistotniejszy jest fakt zawarcia samej umowy z T-Mobile. – To jest chyba idealny moment, aby wejść na rynek sponsorując najpopularniejsze rozgrywki w tym kraju. Orange, który był przez trzy lata sponsorem, na pewno dobrze to wspomina, bo jeszcze długo potem kibice używali określenia „Orange Ekstraklasa„. Taka premia dla marki – stwierdził.
Na stronie SportMarketing.pl trwa też sonda, w której kibice mogą porównać logo T-Mobile Ekstraklasy i stare logo Orange Ekstraklasy. Jak do tej pory więcej zwolenników ma „pomarańczowa” identyfikacja wizualna.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.