Sytuacja na linii kibice Legii – zarząd klubu jest coraz bardziej napięta. Władze stołecznej drużyny bezustannie rzucają sympatykom kłody pod nogi, a za kulisami coraz głośniej mówi się o tym, że może doprowadzić to do kolejnego konfliktu.
O co jednak chodzi? Okazało się, że kilka dni przed jednym z najważniejszych meczów sezonu, kibice Legii dowiedzieli się, że nie będą mogli przygotować odpowiednie oprawy. Co więcej, podjęto decyzję o nie wpuszczaniu na stadion fanów, którzy mają ze sobą klubowe flagi na kijkach. Sytuacja jest kuriozalna, ponieważ tego typu gadżety można zakupić w oficjalnym sklepie Legii.
Decyzję w tej sprawie podjął suwerennie dyrektor ds. bezpieczeństwa na Legii Bogusław Błędowski. Miało to być kara dla kibiców za ich zachowania na przestrzeni ostatnich tygodni, kiedy to wnosili oni na obiekt petardy,wbiegali na boisko i narażali swój klub na kary finansowe ze strony Komisji Ligi.
Sytuacja jest więc bardzo napięta, a w Warszawie mówi się o tym, że kolejny duży konflikt kibiców z władzami klubu wisi w powietrzu. Wszyscy zapewne mają w pamięci, to co przy Łazienkowskiej działo się przed kilkoma sezonami, kiedy to piłkarza grali bez dopingu ponieważ kibice nie mogli dojść do porozumienia z koncernem ITI – właścicielem Legii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.