Po bardzo słabym spotkaniu piłkarze Górnika Zabrze zremisowali na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 0:0. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Aleksandra Kwieka.
Na pojedynek z Górnikiem Zabrze piłkarze Pogoni Szczecin jechali w bardzo dobrych nastrojach. W ostatnich dwóch kolejkach podopieczni Artura Skowronka zanotowali dwa zwycięstwa i spokojnie ulokowali się w środkowej strefie boiska. W dużo gorszych nastrojach byli natomiast gospodarze, którzy w ostatnich dwóch meczach zdobyli łącznie zaledwie jedno oczko. W starciu z Pogonią liczyli więc na odwrócenie złej passy i skoczenie do czołowej trójki ekstraklasy.
Zapowiadający się arcyciekawie pojedynek przy Roossevelta rozczarował jednak kibiców. Piłkarze obydwu drużyn długo nie potrafili złapać właściwego rytmu gry, a akcje zazwyczaj kończyły się w środkowej części boiska. Na murawie królował chaos i niedokładność, co przełożyło się na jakość widowiska. Formą nie błyszczał nawet Arkadiusz Milik, który wyraźnie źle nastawił celownik. Schodzących do szatni piłkarzy żegnały więc gwizdy ze strony kibiców oraz duże słowa krytyki ze strony trenerów.
Wiadro pomyj, wylane na zawodników w przerwie, wyraźnie zmieniło przebieg meczu. W drugiej części spotkania piłkarze dłużej utrzymywali się przy piłce i szukali swoich szans w ataku pozycyjnym. Sygnał do ataku dali piłkarze Pogoni, którzy w 66. minucie… trafili do bramki Górnika. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową w kierunku bramki skierował Adam Frączczak. Skorupski zdołał jeszcze obronić strzał napastnika Pogoni, ale przy dobitce Emila Nolla był już bezradny. Radość gości została jednak brutalnie przerwana przez… arbitra, który odgwizdał pozycję spaloną obrońcy Pogoni.
Ostrzeżenie Portowców szybko obudziło gospodarzy, którzy zwarli szeregi i rzucili się na rywala. Szczególnie aktywny był Aleksander Kwiek, który w ciągu kilku minut oddał dwa groźne strzały na bramkę Pernisa. Zawodnik Górnika dał się również poznać z gorszej strony. Kilka sekund później, po brutalnym faulu na Peterze Hricko, otrzymał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.
Grający w osłabieniu Górnik nie miał już sił, aby zatrzymać w Zabrzu komplet punktów. Zadowoleni z wyniku Portowcy również nie zamierzali forsować tempa i do końca otrzymali korzystny remis. Podopieczni Artura Skowronka przywieźli więc do Szczecina jeden punkt i przedłużyli do trzech passę meczów bez porażki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.