W niedzielne popołudnie oczy wszystkich kibiców piłkarskich w Polsce skierują się na Poznań. W wielkim klasyku Ekstraklasy Lech Poznań zmierzy się z Legią Warszawa. Początek spotkania o godzinie 17.
Historia starć pomiędzy tymi zespołami jest niezwykle długa i interesująca. Wielokrotnie spotkania Legii i Lecha decydowały o najwyższych miejscach w ligowej tabeli lub o sukcesach w krajowych pucharach. Nie inaczej będzie także w niedzielne popołudnie. Obie drużyny znajdują się obecnie w czubie stawki i niewykluczone, że to właśnie pomiędzy nimi rozstrzygnie się wyścig po mistrzostwo Polski. Co zatem przed zbliżającym się meczem mówią statystyki?
Piłkarze Legii i Lecha w niedzielę staną naprzeciwko siebie po raz 97. 40 z tych spotkań wygrała stołeczna drużyna, 29 razy zwyciężał Lech, natomiast aż w 25 pojedynkach nie wyłoniono lepszego zespołu. Także bilans bramkowy przemawia na korzyść Legii. Wojskowi strzelili Lechowi 131 goli, stracili zaś zaledwie 89. Jeśli jednak na tapetę weźmiemy tylko i wyłącznie spotkania rozgrywane w Poznaniu to okażę się, że w tej statystyce lepiej wypada Kolejorz. Lech na własnym stadionie pokonał Legię aż 21 razy i doznał 13 porażek. Podczas meczów w stolicy Wielkopolski odnotowano także 14 remisów. Co ciekawe, po raz ostatni Legioniści wywieźli komplet punktów z Poznania w 2004 roku. Ostatni mecz bez porażki zaliczyli zaś w sezonie 2008-09. Można więc śmiało postawić tezę, że stadion przy Bułgarskiej w Poznaniu nie jest dla nich zbyt gościnnym miejscem.
Starcia pomiędzy tymi zespołami przeszły do kanonu nie tylko ze względu na ich dużą częstotliwość, ale przed wszystkim ze względu na ogromne emocję jakie im przeważnie towarzyszyły. Oczywiście nie każdy bój Lecha z Legią rzucał na kolana, jednak jest kilka takich spotkań, szczególnie tych z niedawnej przeszłości, które na trwałe zapisały się w pamięci kibiców. Oto kilka z nich:
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.