Piłkarze są w środku urlopowego relaksu, ale niektórzy nie potrafią w stu procentach zapomnieć o futbolu. Marcin Żewłakow przyznaje, że już ciągnie go na boisko. Tomasz Kiełbowicz zdradza natomiast, że w trakcie świątecznej przerwy nie potrafi odmówić sobie obejrzenia dobrego spotkania w Premier League.
Zimowe urlopy piłkarze występujący w polskiej ekstraklasie mają od kilkunastu dni, ale nie oznacza to, że cały czas poświęcają na leniwy odpoczynek i opychanie się przy świątecznym stole. – Pierwsze dni urlopu są dla piłkarza wyciszeniem organizmu. Po okresie intensywnej pracy i kilku miesiącach sezonu organizm potrzebuje odpoczynku. Przyznaję jednak, że już teraz mam ochotę na odrobinę ruchu – mówi Marcin Żewłakow, były reprezentant Polski.
Święta to na tyle niebezpieczny dla piłkarza okres, że kluby starają się zabezpieczać na ewentualne niespodzianki w postaci nadwagi połowy pierwszego składu drużyny. Specjaliści żywieniowi oraz spece od przygotowania fizycznego w każdym klubie ekstraklasy wręczają piłkarzom dokładne wskazówki, złamanie których skutkuje przeważnie utratą formy, a co za tym idzie – karnych pieniędzy.
– Czasy się zmieniły. Wydaje mi się, że podejście piłkarzy w Polsce stało się bardziej profesjonalne – mówi Tomasz Kiełbowicz z Legii Warszawa. – My akurat mamy krótką przerwę i musimy od samego początku przygotowań być w dobrej formie. W styczniu odbędą się rutynowe badania – dodaje.
– W gronie przyjaciół na pewno się poruszam, żeby nie „zarosnąć”. Zresztą dwa tygodnie bez żadnego treningu, to byłoby trochę nieprofesjonalne. Poza tym otrzymałem rozpiskę z klubu, którą również należy zrealizować – uderza w podobne tony „Żewłak”.
Żewłakow jest typem piłkarza, który potrafi w święta całkowicie się wyłączyć. Okazuje się, że nie samym futbolem piłkarz żyje. Przynajmniej w okresie świątecznym. – Jeżeli chodzi o cały urlop, to od piłki się nie odcinam. Lubię czasami obejrzeć jakiś mecz. Jednak w same Święta nie ma mowy o oglądaniu spotkań. Myślami jestem wówczas zupełnie gdzieś indziej – tłumaczy 35-letni napastnik GKS-u.
O ukochanej dyscyplinie nie do końca potrafi zapomnieć Tomasz Kiełbowicz. – Zawsze kątem oka zerknę na jakiś mecz. Gram już tyle lat i wciąż robię to z ogromną przyjemnością. Oczywiście priorytetem jest fajnie spędzony czas w gronie rodzinnym. W moim Hrubieszowie po raz ostatni byłem rok temu na poprzednie Święta Bożego Narodzenia – zakończył „Kiełbik”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.