Ekstraklasa: Cracovia przegrywa, ale zostaje w lidze
W ostatniej kolejce Ekstraklasy Cracovia przegrała na wyjeździe z GKS-em Bełchatów 0:1. Mimo porażki krakowianie w przyszłym sezonie nadal będą występować w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Broniąca się przed spadkiem Cracovia już w 2. minucie mogła wyjść na prowadzenie. Alexandr Suworow wpadł w pole karne i mocno uderzył, ale jedynie w boczną siatkę. Pięć minut później groźną akcję przeprowadzili gospodarze, jednak uderzenie Macieja Mysiaka z około 6 metrów przeszło tuż obok bramki Wojciecha Kaczmarka.
Kolejną dobrą okazję bramkową zmarnował Saidi Ntibazonkiza, który po dośrodkowaniu Mateusza Klicha nie trafił z kilku metrów w piłkę. Kilka minut później po błędzie obrońców krakowskiej drużyny na 10. metrze znalazł się Dawid Nowak. Napastnik GKS-u jednak fatalnie spudłował.
W 50. minucie Ntibazonkiza dograł na 15. metr do Mateusza Klicha, który uderzył po ziemi, ale piłka zatrzymała się na słupku. Kilka minut później świetnie w pole karne wszedł Visnjakovs, ale jego uderzenie znakomicie obronił Sapela.
Dwie niewykorzystane sytuacje z drugiej połowy zemściły się na Cracovii w 56. minucie. Obrońcy „Pasów” zbyt krótko wybili piłkę i dopadł do niej Kuświk, który strzałem przy słupku pokonał Kaczmarka.
Po stracie bramki krakowianie rzucili się do odrabiania strat i już minutę później do wyrównania mógł doprowadzić Klich. Piłka po uderzeniu 20-letniego pomocnika zatrzymała się jednak na poprzeczce.
Mimo kilku dogodnych okazji do wyrównania podopiecznym Jurija Szatałowa nie udało się jednak odmienić losów spotkania i to ostatecznie GKS sięgnął po komplet punktów.
Cracovia dzięki korzystnym dla siebie rezultatom z innych stadionów (Legia wygrała 4:0 z Polonią Bytom, a Śląsk rozgromił 5:0 Arkę Gdynia) zdołała utrzymać się w Ekstraklasie.
Tak padła bramka:
1:0 Kuświk 56 Obrońcy „Pasów” zbyt krótko wybili piłkę i dopadł do niej Kuświk, który strzałem przy słupku pokonał Kaczmarka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.