Równo rok temu Manuel Arboleda należał do najlepszych piłkarzy Lecha, dzięki czemu udało mu się wynegocjować gwiazdorski kontrakt. Teraz Kolumbijczyk tkwi w dołku, ale pieniądze wciąż płyną na jego konto.
Kontrakt na poziomie 420 tysięcy euro to jedna z najbardziej okazałych umów w całej lidze. Nic więc dziwnego, że wspomniane pieniądze stoją w gardłach prezesów Lecha, bo Arboleda w rundzie wiosennej może zostać najlepiej opłacanym rezerwowym ligi. W takiej formie pierwszy skład mu nie grozi.
– Umowę zawarliśmy wcześniej i należy ją respektować – mówi jednak dyrektor sportowy Lecha Andrzej Dawidziuk.
– Nie ma sensu łączyć obecnej dyspozycji Manuela z kontraktem, który jest nadal ważny. Manuel wraca do zdrowia, bo wykonał ciężką pracę wraz z rehabilitantami i z tego należy się cieszyć. Przed nami okres przygotowawczy, w którym wszyscy powalczą o miejsce w składzie – dodaje Dawidziuk.
Jeśli jednak obrońcy nie uda się wrócić do dawnej formy, Lech nie będzie miał skrupułów i sprzeda Kolumbijczyka bez zbędnych łez.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.