Czyżby przygoda Rafała Ulatowskiego z Lechią Gdańsk miała się zakończyć po zaledwie czterech spotkaniach? Jak donosi „Radio Gdańsk”, na PGE Arenie nadchodzi czas rozliczeń.
Lechia to jedno z największych rozczarowań obecnego sezonu w Ekstraklasie. Zespół w Gdańska szczególnie na własnym boisku spisywał się fatalnie, a sytuacja ta nie zmieniła się nawet po zmianie szkoleniowca. Tomasza Kafarskiego zastąpił Rafał Ulatowski, jednak w czterech meczach zdobył on zaledwie trzy punkty i to dzięki bramce samobójczej rywali. Nie wiadomo wiec czy będzie mu dane stać u steru Lechii podczas wiosennych spotkań Ekstraklasy.
Słabe wyniki zespołu sprawiły, że władze klubu wstrzymały wypłatę premii dla piłkarzy (w sumie 600 tysięcy złotych), zawiesiły rozmowy w sprawie przedłużenia umów z zawodnikami, a kilku z nich może się spodziewać, że na dniach otrzyma propozycję wcześniejszego rozwiązania kontraktów. Wszystko wskazuje więc na to, że do Gdańska zbliża się ogromy sztorm. Kto go przetrwa, a kto pójdzie na dno?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.