Kibice zabrzańskiego Górnika przeżyć musieli w ostatnich godzinach niemały szok. Oto z klubu w 48 godzin odeszło czterech piłkarzy. I wcale nie zapowiada się, że kierownictwo klubu powstrzyma tę lawinę ucieczek.
W Górniku nie ma już Adama Banasia, Michala Gasparika, Daniela Gołębiewskiego, Piotra Gierczaka oraz Borisa Peskovicia.
Wszystkiemu (a jeśli nie wszystkiemu, to zdecydowanej większości przypadków) winne są pieniądze, których poskąpiono również w przypadku Adama Marciniaka i Michała Pazdana, (mogą odejść w każdej chwili). Prowadząc z nimi negocjacje kierowano się prostą zasadą, że jeśli największa gwiazda zespołu, która przebywa aktualnie na Pucharze Narodów Afryki zarabia 22 tysiące złotych, to Pazdan i Marciniak nie mogą mieć większych dochodów od Nakoulmy. Teoretycznie jest w tym sens, w praktyce okazało się, że piłkarze niekoniecznie są zainteresowani obcinaniem honorariów.
Na wylocie z Górnika są również Tomasz Zahorski i Aleksander Kwiek.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.