Ekstraklasa: Gorący mecz w Warszawie, Polonia na remis z Jagą
Pierwszy sobotni mecz Ekstraklasy był bardzo emocjonujący. W Warszawie miejscowa Polonia podejmowała Jagiellonię Białystok i spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Jednak kibice mogli zobaczyć znacznie więcej goli.
Często mówi się, że przerwa na mecze reprezentacji potrafi zmienić oblicze ligi. Drużyny powracające na boiska po eliminacyjnych konfrontacjach prezentują często zupełnie inny poziom, niż przed ligową przerwą. Słabi bądź przeciętni wspinają się poziom wyżej, mocni i zadziwiający – obniżają loty. Można odnieść wrażenie, że właśnie z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia przez większą część meczu Polonii z Jagiellonią przy Konwiktorskiej.
Polonia Warszawa w poprzedniej kolejce dosłownie rozniosła Wisłę w Krakowie. Zwycięstwo Czarnych Koszul przy Reymonta było niepodważalne, a gra tercetu Wszołek – Teodorczyk – Dwaliszvili wprawiła w zachwyt wszystkich obserwatorów. To przecież znakomita postawa w pierwszych kolejkach sprawiła, że Wszołek ostatecznie znalazł się w kadrze na mecze z Czarnogórą i Mołdawią. Trener Piotr Stokowiec (który przez wcześniejsze grzechy zasiadł tym razem nie na ławce rezerwowych, a na trybunach) musi więc czuć wewnętrzne rozdarcie. Z jednej przecież strony to on miał mniejszy lub większy wpływ na formę Wszołka, który ostatecznie trafił do kadry, ale z drugiej to po powrocie ze zgrupowania Wszołek w meczu z Jagiellonią był całkowicie niewidoczny, a w decydujących momentach – nieskuteczny.
Polonia na pierwszą połowę dość nieoczekiwanie wyszła bez Teodorczyka w pierwszym składzie. W zespole Jagiellonii na ławce rezerwowych zasiadł natomiast zakontraktowany przed kilkoma dniami Euzebiusz Smolarek. Mecz toczył się w sennym tempie, zarówno jedna, jak i druga drużyna nie stwarzały wielu sytuacji podbramkowych. W 24. minucie znakomitym, prostopadłym podaniem popisał się Dzalamidze, Rafał Grzyb zagrał wzdłuż bramki, a z wielkim spokojem akcję wykończył Tomasz Frankowski. Chwilę przed końcem pierwszej połowy do piłki dopadł Gołębiewski i wpakował futbolówkę do siatki, ale gol nie został uznany. Piłkarz Polonii według sędziego liniowego znajdował się na pozycji spalonej. Pozycji spalonej, której w rzeczywistości nie było. Do przerwy 0:1 dla gości.
W drugiej części więcej z gry mieli gospodarze. To Czarne Koszule były o wiele groźniejsze od Jagi, to Polonia stwarzała sobie o wiele groźniejsze sytuacje. W 61. minucie powinno być 1:1, ale tragiczną skutecznością popisał się Wszołek, który nie potrafił kopnąć piłki do pustej bramki. W 79. minucie gospodarze w końcu wyrównali. Znakomicie z rzutu wolnego uderzył Brzyski, bramkarz Jagiellonii był bez szans. Polonia do końca meczu mogła jeszcze co najmniej trzykrotnie zdobyć zwycięskiego gola, ale ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:1.
W następnej kolejce Polonię czeka o wiele trudniejsze zadanie, niż miało to miejsce w sobotę. Czarne Koszule zagrają przy Łazienkowskiej z Legią. Jagiellonia podejmie u siebie piłkarzy z Gliwic.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.