W pierwszym niedzielnym spotkaniu Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała podejmowało Widzew Łódź. Gospodarze byli bardzo blisko zwycięstwa.
Podbeskidzie przystępowało do tego spotkania w bardzo trudnej sytuacji. Górale zajmowali po czternastu kolejkach ostatnie miejsce i do bezpiecznej lokaty tracili aż dziesięć punktów. W Widzewie nastroje w końcówce piłkarskiej jesieni były znacznie lepsze.
Pierwsza część meczu nie była porywającym widowiskiem. Obydwie drużyny grały bardzo niedokładnie i ciężko się takie spotkanie oglądało. Pierwsza bramka w meczu padła w 19. minucie. Arbiter odgwizdał rzut karny dla Widzewa, a jedenastkę pewnie na gola zamienił Łukasz Broź.
Początek drugiej połowy również nie był zbyt emocjonujący. Jednak gospodarze w końcu wzięli się do roboty. W 58. minucie Fabian Pawela zaskoczył bramkarza Widzewa i wyrównał stan meczu. Zaledwie trzy minuty później prowadzenie ekipie Górali dał Damian Chmiel ładnym uderzeniem z około szesnastu metrów.
Goście do końca walczyli chociaż o jeden punkt. W 86. minucie Krystian Nowak wykorzystał zamieszanie w defensywie Podbeskidzia i zapewnił remis Widzewowi na terenie rywala.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.