Podbeskidzie Bielsko-Biała ponownie wygrało na wyjeździe. Tym razem popularni „Górale” ograli w Białymstoku miejscową Jagiellonię 2:0. Gole w tym meczu strzelali Ziajka i Sacha.
Sobotnie spotkanie było okazją do tego by swój debiut w barwach Jagiellonii zaliczył Grzegorz Rasiak. Doświadczony napastnik pojawił się w pierwszym składzie „Jagi”, jednak ciężko ocenić jego występ pozytywnie. Długimi momentami całkowicie niewidoczny i nie wnoszący kompletnie niczego do gry swojej drużyny. Na ławce rezerwowych Jagiellonii usiadł natomiast Tomasz Frankowski.
Sam mecz był wyrównany, jednak okazji bramkowych mieliśmy jak na lekarstwo. W 10. minucie groźnie na bramkę Richarda Zajaca uderzał Marko Cetković, jednak pomylił się nieznacznie. Kilka minut później Podbeskidzie odpowiedziało. Piłka po strzale głową Demjana trafiła jednak w boczną siatkę bramki Jagiellonii.
Po pół godzinie „Górale” wyraźnie się rozpędzili. W 32. minucie Liran Cohen zachował najwięcej przytomności w polu karnym gospodarzy i zdecydował się na uderzenie. Na posterunku był jednak Ptak i zdołał uratować swój zespół. Co się odwlecze, to nie uciecze – jak głosi stare przysłowie. Fatalny błąd Grzegorza Arłukowicza wykorzystał Sebastian Ziajka i bez większych problemów wpakował piłkę do siatki.
Czesław Michniewicz był tak bardzo rozczarowany postawą swoich piłkarzy, że już w przerwie zdecydował się na trzy zmiany. Na boisku pojawili się Frankowski, Burkhardt i Gigauri, jednak nie przyniosło to wielkiej jakościowej zmiany w postawie gospodarzy. Co więcej, w 56. minucie Podbeskidzie podwyższyło na 2:0. Mariusz Sacha uderzył na bramkę Jagiellonii, ale jego strzał zdołał wybronić Ptak. Przy dobitce bramkarz „Jagi” był już jednak bezradny.
Jagiellonia podłamana takim obrotem spraw, próbowała jeszcze odmienić losy spotkania, ale piłkarze prowadzeni przez Roberta Kasperczyka bardzo mądrze się bronili i nie forsowali tempa. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie i „Górale” wywieźli z Białegostoku niezwykle cenne trzy „oczka”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.