Górnik Zabrze pokonał 4:0 Widzew Łódź w spotkaniu ostatniej kolejki Ekstraklasy. Trafieniami w zespole Adama Nawałki podzielili się Robert Jeż i Michał Bemben.
Gospodarze pierwszą dobrą okazję stworzyli sobie w 5. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Mariusza Magiery tuż nad bramką piłkę głową uderzył Daniel Sikorski. Sześć minut później podopieczni Adama Nawałki już się nie pomylili. Grzegorz Bonin z prawego skrzydła dograł piłkę na 11. metr do Roberta Jeża, a ten świetnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Widzewa.
W pierwszej połowie walczący o udział w europejskich Pucharach łodzianie mieli dwie okazje do wyrównania, ale najpierw Sebastian Nowak dobrze obronił strzał z dystansu Piotra Grzelczaka, a później Dudu uderzył tuż obok bramki.
Druga połowa spotkania znakomicie rozpoczęła się dla gospodarzy, którzy już w 50. minucie podwyższyli na 2:0. Jeż świetnie uderzył z rzutu wolnego z około 20 metrów. Piłka przeszła nad murem i wpadła tuż przy słupku obok rozpaczliwie interweniującego golkipera Widzewa.
Kilka minut później Górnik prowadził już 3:0. Michał Bemben wszedł w pole karne z prawej strony, wymanewrował obrońców Widzewa i nie dał szans bramkarzowi gości.
W samej końcówce spotkania Bemben ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem obrońca gości znakomicie uderzył z rzutu wolnego.
Tak padły bramki:
1:0 Jeż 11
Bonin z prawego skrzydła dograł piłkę na 11. metr do Jeża, a ten świetnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Widzewa.
2:0 Jeż 50 Świetne uderzenie Jeża z rzutu wolnego z około 20 metrów. Piłka przeszłą nad murem i wpadła tuż przy słupku obok rozpaczliwie interweniującego Kanieckiego.
3:0 Bemben 57 Michał Bemben wszedł w pole karne z prawej strony, wymanewrował obrońców Widzewa i nie dał szans bramkarzowi gości.
4:0 Bemben 89 Bemben fantastycznie uderzył z rzutu wolnego. Kaniecki nie miał szans na obronę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.