Wszystko wskazuje na to, że Wisła Kraków po zakończeniu rundy jesiennej pożegna się z jedną ze swoich największych gwiazd. Mowa o krnąbrnym Patryku Małeckim.
Nie tak dawno Małecki został zawieszony na jedno spotkanie za obrażanie kibiców „Białej Gwiazdy”. Pod jego nieobecność Wisła pokonała w Poznaniu tamtejszego Lecha i nagle okazało się, że Patryk nie jest niezastąpiony. Czwartkowy mecz z Odense „Mały” najprawdopodobniej zacznie więc na ławce rezerwowych.
To kolejna sytuacja, gdy Małecki podpadł w klubie. Prezes Bogdan Basałaj wyliczył niedawno, że już czterokrotnie karał 23-letniego gracza za naganne zachowanie i stwierdził ponoć, że miarka się przebrała.
Główny zainteresowany również myśli o przeprowadzce. Jest bowiem rozczarowany sposobem traktowania przez klub. Niedawno obie strony poróżniły się w kwestii nowego kontraktu. Negocjacje zostały wstrzymane i nie wiadomo czy i ewentualnie kiedy zostaną wznowione. Małecki oczekuje solidnej podwyżki, ponieważ jest jednym z najgorzej zarabiających wiślaków.
Krnąbrnym 23-latkiem interesują się drużyny angielskie, francuskie i włoskie. Gdzie rzeczywiście trafi Małecki przekonamy się jednak chyba dopiero w styczniu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.