W drugim piątkowym spotkaniu Ekstraklasy Wisła Kraków podejmowała Legię Warszawa. Niestety hit Ekstraklasy zawiódł. Obydwie drużyny podzieliły się punktami po bezbramkowym remisie.
Obydwaj trenerzy przed meczem zapowiadali, że na takie pojedynki nie trzeba dodatkowo nikogo motywować. W końcu spotkaniami Legii Warszawa z Wisłą Kraków emocjonuje się cała piłkarska Polska. Piłkarze Białej Gwiazdy chcieli pokrzyżować plany rywala w walce o tytuł, a przy okazji wrócić do gry o podium, a może nawet jeszcze coś więcej.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra wszyscy przewidywali, że to będzie mecz walki. I pierwsza połowa w zupełności potwierdziła takie opinie. Przez 45 minut nie mieliśmy zbyt wielu podbramkowych okazji. Z ciekawszych sytuacji należy wskazać strzał Miroslava Radovicia, a także bardzo mocne uderzenie Maora Meliksona.
Bez wątpienia po przerwie wszyscy oczekiwali znacznie lepszego widowiska. Dramaturgia spotkania zdecydowanie zwiększyła się, gdy za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Janusz Gol. Wydawało się, że od tego momentu gospodarze rzucą się do wściekłych ataków. Ale nic takiego się nie stało. Legia wcale nie wycofała się do rozpaczliwej obrony. W 57. minucie goście przeprowadzili bardzo dobry szybki atak, który zakończył się strzałem Rafała Wolskiego obok słupka. Wisła mogła wyjść na prowadzenie szesnaście minut później. Patryk Małecki po ogromnym zamieszaniu w polu karnym dopadł do piłki, ale nie posłał futbolówki w światło bramki. Po kilku minutach krnąbrny piłkarz został zmieniony i trzeba przyznać, że to nie był najlepszy mecz w jego wykonaniu.
Do końca spotkania niestety nie oglądaliśmy goli, chociaż było gorąco. Legia kończyła w dziewiątkę, gdyż z boiska usunięty został Artur Jędrzejczyk. W dodatku z ławki trenerskiej wyrzucony został wściekły Maciej Skorża. Emocje duże, ale niestety nie pod względem piłkarskim.
gmar, PilkaNozna.pl źródło foto: Monika Wieja-Baczyńska
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.