Jagiellonia Białystok zremisowała na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:2. Goście roztrwonili przewagę dwóch bramek i w samej końcówce dali sobie wydrzeć niemal pewne zwycięstwo.
Gole dla Jagi strzelił niezawodny Tomasz Frankowski – król strzelców poprzedniego sezonu. Absolutny beniaminek ekstraklasy nie dał się ograć, choć był bardzo bliski porażki.
Gdy oba zespoły udawały się na przerwę, wydawało się, że wynik meczu jest już przesądzony. Gra przez całą pierwszą połowę toczyła się pod dyktando gości, którzy szybko wysunęli się na prowadzenie. W 5. minucie spotkania Richard Zajac sfaulował w polu karnym przeciwnika i nie zwykły marnować takich okazji Frankowski dał Jagiellonii prowadzenie. Tuż przed przerwą ponownie nie popisał się Zajac, który wypuścił z rąk futbolówkę i tym samym stworzył okazję Frankowskiemu na podwyższenie prowadzenia. Jaga schodziła do szatni z dwubramkowym prowadzeniem.
Po przerwie obraz gry uległ zmianie, ale nie od razu. Podopieczni Roberta Kasperczyka przebudzili się dopiero w ostatnich dziesięciu minutach. W 82. minucie bramkę kontaktową zdobył Robert Demjan, wykorzystując celne dośrodkowanie z rzutu rożnego. Zaledwie siedem minut później Adam Cieśliński doprowadził do remisu, skutecznie egzekwując jedenastkę. Piłkarze Jagi i tak mogą mówić o szczęściu, bo tuż przed końcem spotkania gospodarze byli bliscy strzelenia trzeciej bramki! I tylko przytomność jednego z obrońców, który wybił piłkę sprzed linii bramkowej uratował 4. drużynę poprzedniego sezonu przed kompromitacją.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.