Jagiellonia Białystok pewnie pokonała Widzew Łódź w pierwszym meczu 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Jaga nie dała najmniejszych szans rywalowi wygrywając aż 4:1. Dwa gole strzelił Tomasz Frankowski.
Po porażce z Zagłębiem sporo problemów mieli goście tej konfrontacji. – Jeśli chodzi o skład kadry miałem kilka niewiadomych. Spowodowane to było drobnymi urazami niektórych zawodników – narzekał przed spotkaniem Radosław Mroczkowski. Trener Widzewa nie mógł skorzystać w piątkowym meczu z pauzujących za kartki Bruno Pinheiro i Marcina Kaczmarka, a także kontuzjowanych Souhaila Bena Radhii oraz Jarosława Bieniuka. Niepewni występu byli również Ugo Ukah i Dudu, jednak ostatecznie obaj znaleźli się w podstawowej jedenastce zespołu z Łodzi.
Zupełnie inne nastroje panowały w ekipie z Białegostoku. W ostatniej kolejce piłkarze Tomasza Hajty odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym roku z poznańskim Lechem, a na dodatek Komisja Ligi Ekstraklasy anulowała żółtą kartkę Tomaszowi Kupiszowi, dzięki czemu mógł pomóc drużynie w meczu z Widzewem.
Od początku spotkania trwała wymiana ciosów między obydwiema drużynami. Pierwsi groźną sytuację stworzyli Łodzianie, lecz strzał Okachiego sparował Sandomierski, a dobitka Oziębały niewiele minęła prawy słupek bramki. Nie minęło pięć minut a swoją szansę miał Kupisz, tyle że nie zdołał zaskoczyć dobrze grającego w całym meczu Macieja Mielcarza.
Duży wpływ na dalszy przebieg gry miała sytuacja z 20. minuty, gdy Hachem Abbes faulował we własnym polu karnym Macieja Makuszewskiego. Sędzia słusznie podyktował rzut karny, jednak decyzja aby ukarać Tunezyjczyka czerwoną kartką nie była do końca zrozumiała. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł rutynowany Tomasz Frankowski, który nie dał żadnych szans bramkarzowi rywali.
Niedługo potem goście nieoczekiwanie doprowadzili do wyrównania. Fatalny błąd popełnił Tomasz Porębski, który poślizgnął się na szesnastym metrze od własnej bramki. Do bezpańskiej piłki dopadł Oziębała i wyłożył ją Ben Dhifallahowi, któremu nie pozostało nic innego, jak wpakować futbolówkę do pustej bramki.
Jagiellonia starała się ponownie wyjść na prowadzenie i udało im się to uczynić jeszcze przed przerwą. Najpierw zza pola karnego uderzał Makuszewski, jednak jego strzał na rzut rożny zdołał odbić Mielcarz. Bramkarz Widzewa nie miał już nic do powiedzenia po strzale Thiago Cionka, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Kupisza z narożnika boiska.
W drugiej połowie gospodarze kontrolowali przebieg meczu, tym bardziej, że od 64. minuty Widzew grał w dziewiątkę. Drugą żółtą kartkę za faul w polu karnym dostał Dudu. Na dodatek drugi raz z jedenastu metrów nie pomylił się Frankowski.
Jagiellonia grała na pełnym luzie, czego potwierdzeniem był fantastyczny gol Makuszewskiego. Pomocnik białostockiej drużyny, chwalony za ostatnie występy, zdjął „pajęczynę” z widzewskiej bramki, ustalając jednocześnie wynik spotkania.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.