Nie trwała długo przygoda Włodzimierza Lubańskiego z warszawską Polonią. Legenda polskiego futbolu została zwolniona ze stanowiska wiceprezesa ds. sportowych! Wydarzenia ostatnich dni wskazywały jednoznacznie, że Lubańskiemu nie jest po drodze z prezesem Wojciechowskim. A może o wiele precyzyjniejsze byłoby stwierdzenie, że to właścicielowi Polonii nie było po drodze z wiceprezesem ds. sportowych Czarnych Koszul. Choć to przecież Lubański odpowiadać miał za pion sportowy i ewentualne transfery, Wojciechowski w swoim stylu finalizował kontraktowe negocjacje z Aviramem Baruchyanem. Lubański nic o rozmowach z byłym już piłkarzem Baitaru nie wiedział, więc nie krył oburzenia i sytuację komentował w mediach. A kto stawia się Wojciechowskiemu, chwilę później stawić się musi u niego na dywaniku.
Tyle tylko, że Lubański nie otrzymał nawet możliwości bezpośredniej rozmowy z właścicielem. Jak anonimowo przekazał nam jeden z pracowników zatrudnianych przez Wojciechowskiego, decyzję prezesa o zakończeniu współpracy przekazał Lubańskiemu „asystent asystenta dyrektora niższego szczebla w firmie J.W. Construction”.
Przypomnijmy, że Wojciechowski zarzucał Lubańskiemu brak odpowiedzialności (według prezesa 75 – krotny reprezentant Polski wyjechał na urlop w najgorętszym okresie, w którym powinien zajmować się transferami). Sam Lubański zarzeka się, że w Belgii pełnił obowiązki służbowe. Udało mu się nawet namówić do gry w Czarnych Koszulach dwóch piłkarzy, ale w Polonii nieoczekiwanie zwyciężyła opcja izraelska. Pyskówka w gazetach trwała dobrych kilka dni, ale z tego co widać, właśnie została ukrócona przez samego Wojciechowskiego.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.