Legia nie wykorzystała remisu Śląska z Podbeskidziem i również straciła punkty w wyjazdowym spotkaniu z Widzewem. Prestiżowe spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.
Starcia Widzewa z Legią, bez względu na sytuację obydwu klubów, traktowane są jako klasyki polskiej Ekstraklasy. Tyle tylko, że łodzianie czekają na zwycięstwo nad stołecznym rywalem dwanaście lat, a jedenaście ostatnich ligowych spotkań wygrywali piłkarze z Warszawy. Mimo wszystko dla kibiców RTS są to, obok derbów Łodzi, najważniejsze potyczki w polskich rozgrywkach. Jesienna konfrontacja odwiecznych rywali przy Łazienkowskiej zakończyła się wygraną gospodarzy 2:0 po bramkach Michała Żyry i Rafała Wolskiego.
Sztab medyczny Legii walczył z czasem żeby przygotować kontuzjowanych zawodników do sprawności na mecz w Łodzi. Niepewni występu byli Jakub Wawrzyniak, Michał Kucharczyk, Rafał Wolskioraz Michał Żyro i o dziwo wszyscy znaleźli się w meczowej osiemnastce. Ze składu wypadli natomiast drugi bramkarz Wojciech Skaba i kapitan drużyny Michał Żewłakow, który powinien wrócić już na mecz z Lechem Poznań. Widzew wystąpił z kolei bez Dudu i Ben Radhii, jednak do pierwszego składu wrócił Mindaugas Panka. Litwin nabawił się kontuzji w marcowym starciu z Jagiellonią Białystok, przez co pauzował w dwóch ostatnich spotkaniach.
Mecz zaczął się od przewagi i groźnych ataków gospodarzy. Wojskowi obudzili się dopiero po niespełna kwadransie i powoli zaczęli przejmować inicjatywę w tym spotkaniu. W 13. minucie Artur Jędrzejczyk dośrodkował w pole karne, z pierwszej piłki uderzył Nacho Novo, lecz jego strzał zatrzymał się na poprzeczce bramki Macieja Mielcarza. Dziesięć minut później Legia prowadziła już 1:0. Świetnym podaniem popisał się Wawrzyniak, a akcję wykończył Kucharczyk, dla którego był to drugi gol z rzędu w lidze.
Po zdobyciu gola Legioniści spuścili z tonu i ponownie śmielej atakowali podopieczni Radosława Mroczkowskiego. W 33. minucie bardzo dobrze z lewej strony dośrodkował Marcin Kaczmarek, głową w kierunku bramki uderzał Łukarz Broź, ale świetną interwencję zanotował Dusan Kuciak. Kilka minut później z kontrą wyszli Radosław Matusiak z Kaczmarkiem, a ten drugi był zahaczany w polu karnym przez Inakiego Astiza. Sędzia po dłuższym zastanowieniu wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Matusiak i pewnym strzałem pokonał golkipera gości, zdobywając swoją pierwszą bramkę w tym sezonie.
W drugiej połowie spadło tempo spotkania, a kibice zgromadzeni na stadionie przy alei Piłsudskiego na ciekawą sytuację musieli czekać do 75 minuty, kiedy Broź przerzucił piłkę do Kaczmarka, a ten bez namysłu uderzył z woleja i zmusił do pokazania nieprzeciętnych umiejętności Kuciaka. Pięć minut później piłka po strzale Miroslava Radovicia wpadła do siatki, jednak sędzia odgwizdał pozycję spaloną Daniela Ljuboji, który przeszkodził bramkarzowi w skutecznej interwencji. Końcówka meczu należała nieoczekiwanie do gospodarzy. Dwukrotnie przed szansą stawał Mahdi Ben Dhifallah, jednak za każdym razem zwycięsko wychodził bramkarz stołecznej drużyny.
Jeżeli w niedzielnych derbach Górnego Śląska Ruch wygra z Górnikiem, jego strata do Legii stopnieje do zaledwie dwóch punktów.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.