Górnik Zabrze pokonał Polonię Warszawa 1:0 w meczu rozgrywanym w ramach 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Gola na wagę zwycięstwa dla 14-krotnych mistrzów Polski strzelił Adam Danch.
Czarne Koszule przyjechały do Zabrza z mocnym postanowieniem odniesienia zwycięstwa i postawienia kolejnego kroku na drodze ku mistrzostwie Polski. Droga podopiecznych Czesława Michniewicza na sam szczyt jest jeszcze bardzo długa, jednak zdaniem polskiego Mourinho, wygrana przy Roosevelta miała stanowić klucz w wyścigu po tytuł. Z kolei Górnik, po pokonaniu Korony Kielce zamierzał potwierdzić swoją dobrą formę i pokazać, że ogranie piłkarzy Leszka Ojrzyńskiego nie było dziełem przypadku.
Pierwsza połowa, wbrew zapowiedziom, nie rzuciła na kolana. Mecz toczył się w dość sennej atmosferze i takim samym anturażu. Będący w przebudowie stadion Górnika nie jest obecnie areną, na której spotkania piłkarskie ogląda się z przyjemnością i tak właśnie było w czwartkowy wieczór. Na pierwszą, w miarę groźną sytuację podbramkową kibice musieli czekać ponad pół godziny. W 31. minucie zakotłowało się w polu karnym Sebastiana Przyrowskiego. Kiedy wydawało się, że piłka wpadnie do bramki Polonii, skuteczną interwencją popisał się Marcin Baszczyński.
Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego w pierwszej połowie, doskonałej okazji nie wykorzystał bohater meczu z Koroną, Arkadiusz Milik. Młody napastnik gospodarzy znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polonii, jednak będąc w doskonałej okazji, uderzył wprost w Przyrowskiego.
Polonia była w pierwszej części meczu całkowicie bezradna, dlatego Michniewicz postanowił działać i już w przerwie dokonał dwóch roszad w swoim zespole. Na boisku pojawili się Edgar Cani i Pavel Sultes, ale nie zmieniło to oblicza gry Czarnych Koszul.
Druga połowa przyniosła zdecydowanie więcej emocji i gola. Zanim jednak piłka zatrzepotała w siatce, to swoje szanse strzeleckie mieli Mariusz Przybylski i Edgar Cani. Szczególnie okazja tego drugiego była warta uwagi. Albańczyk z najbliższej odległości uderzył głową, jednak fenomenalną interwencją popisał się Łukasz Skorupski.
Na pierwszego gola musieliśmy czekać do 73. minuty. Rzut rożny dla Górnika, dośrodkowanie i… piłkę niemal z linii bramkowej do siatki wpakował Adam Danch. Górnik wyszedł na prowadzenie, ale niewiele brakowało, by cieszył się ze skromnej zaliczki przed zaledwie kilkadziesiąt sekund. W 76. minucie w sytuacji sam na sam ze Skorupski znalazł się Cani, ale fatalnie przestrzelił.
Goście nie rezygnowali. Bardzo blisko pokonania bramkarza Górnika był Maciej Sadlok, ale okazja obrońcy Polonii wynikła niemal z niczego. Reprezentant Polski chciał dośrodkować w pole karne rywali, podobnie jak w meczu z Cracovią Marek Sokołowski – piłkarz Podbeskidzia. Piłka zmierzała w światło bramki, ale Skorupski był na posterunku. To nie był jednak koniec. W 87. minucie na strzał zdecydował się Sultes, ale trafił w słupek bramki gospodarzy.
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i trzy punkty zostały przy Roosevelta. Michniewicz w swoim drugim meczu na ławce trenerskiej Polonii doświadczył zaś pierwszej porażki. Co na to Józef Wojciechowski?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.