Lech Poznań zwyciężył z Jagiellonią Białystok 4:1 (1:1). Bohaterem okazał się Artiom Rudnev, który strzelił trzy gole!
Pierwsze kolejki ligowe w wykonaniu Lecha skutecznie rozbudziły nadzieje kibiców Kolejorza. Nic więc dziwnego, że po dwóch ostatnich porażkach nad Poznaniem zawisło bardzo gęste powietrze. W piątek środowisko poznańskiej piłki nie brało pod uwagę innej możliwości, jak dopisanie sobie do ligowej tabeli trzech punktów. Zadanie przed piłkarzami z ulicy Bułgarskiej było bardzo ciężkie – do Poznania przyjechała groźna, grająca wspaniale z kontry oraz mająca w składzie Tomasza Frankowskiego Jagiellonia Białystok.
Głównym zaleceniem Jose Bakero wskazanym piłkarzom podczas przedmeczowej odprawy była więc ostra gra od pierwszego gwizdka i próba narzucenia rywalowi własnego stylu. Podobnie było przecież podczas konfrontacji z krakowską Wisłą i kto wie, jak zakończyłoby się wówczas spotkanie, gdyby Kolejorz wykorzystał jedną z wielu stworzonych przez siebie na początku meczu sytuacji.
Tyle tylko, że Czesław Michniewicz ani myślał wysyłać swoich podopiecznych na boisko schowanych za podwójną gardą. „Polski Mourinho” do boju posłał zarówno Dawida Plizgę, jak i Tomasza Frankowskiego. Lech natomiast bardzo dobre, szybkie i soczyste akcje przeplatał nieudolnymi zagraniami i błędami spotykanymi częściej na boiskach szkolnych, niż stadionach gotowych na imprezy rangi mistrzowskiej. Gospodarzom udało się jednak zdobyć gola na 1:0. Dokonał tego nie kto inny, jak Artiom Rudnev (dziewiąte trafienie w sezonie i jak się później okazało, piłkarz na tym nie poprzestał). Miejscowi nie poszli jednak za ciosem, a wyrównujące trafienie zaliczył Dawid Plizga.
Wydawało się więc, że Jaga nie odda Lechowi łatwo punktów. Było jednak zupełnie inaczej. Kolejorz strzelił w drugiej części gry aż trzy gole, a wszystkie padały po mniejszych lub większych błędach piłkarzy Jagi. Osobliwa była trzecia bramka Rudneva – z połowy boiska na strzał zdecydował się Stilić, piłkę na poprzeczkę sparował Baran, ale zapomniał (?) podnieść się po udanej interwencji. Poznański napastnik nie zapomniał natomiast pójść za akcją i wpakować futbolówki do bramki.
Lech Poznań dzięki piątkowemu zwycięstwu wskoczył na pozycję lidera ligi. W przyszłym tygodniu Kolejorz zmierzy się ze Śląskiem we Wrocławiu. Jagę czeka wyjazdowy mecz z Widzewem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.