Korona nie przestaje zaskakiwać. Kielecka drużyna w sobotę zmierzyła się na własnym obiekcie z Lechią Gdańsk. Po nudnym widowisku gospodarze wygrali kolejny mecz w tym sezonie.
Korona Kielce pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego spisuje się fantastycznie. Zespół ten przed rozpoczęciem sezonu skazywany był na walkę o utrzymanie. Jednak na razie bije się z najlepszymi w naszej lidze.
Tym razem Korona na własnym terenie podejmowała Lechię Gdańsk. Ki{elecki zespół miał za sobą trudny tydzień, gdyż przez kilka dni trenował bez swojego szkoleniowca. Leszek Ojrzyński stracił ojca i z tego powodu nie przebywał razem z zespołem.
Jednak ta sytuacja nie wpłynęła na dyspozycję piłkarzy. Korona w sobotnim spotkaniu wyszła na prowadzenie już w 9. minucie spotkania. Na listę strzelców wpisał się Jacek Kiełb, który pokonał bramkarza gości silnym uderzeniem.
W drugiej części spotkania Lechia dążyła do wyrównania, ale robiła to nieudolnie. Druga połowa zdecydowanie rozczarowała. Na boisku niewiele się działo. Ogólnie starcie Korony Kielce z Lechią można nazwać typowym spotkaniem walki. Świadczy o tym chociażby liczba kartek, po które musiał sięgnąć arbiter…
Minimalna wygrana nad Lechią sprawiła, że Korona pozostaje na fotelu lidera Ekstraklasy. Kto by się spodziewał takiego scenariusza przed rozpoczęciem sezonu?
Korona Kielce – Lechia Gdańsk 1:0 (1:0) 1:0 Kiełb (9′)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.