Kielecka Korona nie zwalnia tempa. Drużyna prowadzona przez Leszka Ojrzyńskiego tym razem ograła Górnik Zabrze. Losy meczu rozstrzygnęły się w pierwszej połowie.
Przed rozpoczęciem obecnego sezonu Korona Kielce skazywana była na walkę o utrzymanie. Jednak zatrudnienie Leszka Ojrzyńskiego okazało się strzałem w dziesiątkę. Szkoleniowiec kieleckiej ekipy sprawił, że jego piłkarze nie odpuszczają w żadnym spotkaniu.
Tak samo było w ostatnim meczu dziewiątej kolejki Ekstraklasy. Korona na własnym obiekcie podejmowała Górnik Zabrze. Drużyna prowadzona przez Ojrzyńskiego od początku spotkania narzuciła własne tempo gry. Efekt? Prowadzenie 2:0 już po pierwszej części gry.
W 20. minucie Tomasz Lisowski dośrodkował w pole karne Górnika. W ogromnym zamieszaniu najlepiej zachował się Michał Zieliński. Napastnik Korony dał prowadzenie gospodarzom. Już po pięciu minutach kielecka ekipa prowadziła już 2:0. Bardzo precyzyjnym uderzeniem popisał się Jacek Kiełb.
W drugiej części gry to nadal Korona była stroną przeważającą. Jednak więcej goli już nie zobaczyliśmy. Kielecka drużyna dopisała do swojego konta kolejne trzy punkty.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.