W pierwszym niedzielnym hicie Ekstraklasy Lech Poznań podejmował Śląsk Wrocław. Pomimo fatalnego stanu murawy spotkanie stało na dobrym poziomie. W lepszych nastrojach są piłkarze Kolejorza, którzy odnieśli nad wiceliderem cenne zwycięstwo.
Zdobycie trzech punktów było bardzo ważne dla obydwu drużyn. Śląsk Wrocław mógł wrócić na fotel lidera, gdyż w sobotę wpadkę zanotowała Legia Warszawa, która u siebie jedynie zremisowała z GKS-em Bełchatów. Z kolei w Lechu Poznań wszyscy marzą jeszcze o europejskich pucharach.
Pierwsza połowa stała na dobrym poziomie. Zdecydowanie najlepszą sytuację do zdobycia bramki miał Waldemar Sobota. Skrzydłowy Śląska w 24. minucie wykorzystał nieporozumienie w szeregach obronnych Lecha i znalazł się w sytuacji sam na sam z Jasminem Buriciem. Jednak golkiper Lecha fantastycznie interweniował. Inna sprawa, że Sobota mógł w tej sytuacji odgrywać do Cristiana Omara Diaza, który stał sam na środku pola karnego.
Lech w pierwszej części gry również miał swoje okazje. Jedną z nich stworzył… Sebastian Dudek. Po jego nieodpowiedzialnej stracie Siergiej Kriwiec wpadł w pole karne Śląska, ale za mocno podawał do Bartosza Ślusarskiego. W pierwszej połowie niestety nie oglądaliśmy goli.
Po przerwie długo na bramkę czekać nie musieliśmy. W 51. minucie ogromnego pecha mieli goście. Z prawego skrzydła w pole karne piłkę dośrodkowywał Aleksandyr Tonew. Do futbolówki nie doszedł Artiom Rudniew i piłkę do własnej bramki skierował Piotr Celeban.
Oczywiście do końca meczu goście starali się odrobić stratę, ale również Lech przeprowadzał groźne akcje. W Śląsku dobrej sytuacji nie wykorzystał Dudek, gdyż jego uderzenie głową wybronił bardzo dobrze dysponowany Burić. Już w doliczonym czasie gry Dudek dośrodkowywał do Dalibora Stevanovicia, a ten trafił w słupek. Kilkadziesiąt sekund później Celeban zablokował piłkę na linii bramkowej ręką. Sędzie słusznie podyktował rzut karny, który na gola zamienił ostatnio nieskuteczny Rudniew.
Lech w tygodniu rozegra jeszcze zaległy mecz z Górnikiem Zabrze. Jeśli Kolejorz wygra, to na pewno przybliży się do upragnionych europejskich pucharów. Śląsk pozostaje na drugim miejscu ze stratą dwóch punktów do warszawskiej Legii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.