Ekstraklasa: Lech w niedzielę wskoczy na fotel lidera?
Widzew Łódź doznał pierwszej porażki w sezonie. Zespół Radosława Mroczkowskiego w piątek musiał uznać wyższość Polonii Warszawa, która zasłużenie wygrała 3:1. Nie wykorzystała tego Legia Warszawa, która tylko zremisowała z Zagłębiem Lubin. Na fotel lidera ma za to szansę wskoczyć Lech Poznań. Kolejorz musi jedynie wygrać w Gdańsku z Lechią, która ma ogromne problemy z grą na własnym terenie.
Niedziela, 30 września
Górnik – Śląsk Piłkarze Adama Nawałki są nieustannie chwaleni, ale pora zacząć w szybszym tempie gromadzić punkty. Bo póki co raz tylko wygrali i czterokrotnie remisowali. Śląsk uzbierał już 10 oczek, pokonał kolejny szczebel Pucharu Polski i to w sytuacji, kiedy grą jakoś specjalnie nie uwodzi. Z powodu kontuzji nie będzie mógł zagrać Kowalczyk, nie w pełni sił są napastnicy – Diaz i Voskamp, ale to akurat mniejszy problem, bo w świetnej dyspozycji jest Łukasz Gikiewicz, który w dwóch ostatnich meczach (liga i PP) zdobył trzy bramki.
Lechia – Lech Lechia znajduje się w małym odwrocie. Piłkarze Bogusława Kaczmarka przegrali dwa mecze z rzędu, z kolei Lech poczyna sobie dość pewnie. Z Pogonią co prawda ostatnio nie potrafił wygrać, ale do gry piłkarzy trudno było się przyczepić. W Gdańsku może być trudniej, bo niepewny jest udział Lovrencsicsa, wyróżniającej się postaci poznaników.
Poniedziałek, 1 października
Piast – Wisła Wisła powinna uważać, bo trzy zwycięstwa beniaminka z rzędu nie były dziełem przypadku. A momentami gliwiczanie prezentowali się w tych meczach nawet lepiej niż Wisła, która choć pokonała przed tygodniem Lechię, to ani kibice, ani zarząd, ani trener Michał Probierz nie mogą być do końca zadowoleni z postawy piłkarzy. Piast przegrał w Pucharze Polski z Legią, ale Marcin Brosz podszedł do tego spotkania dość eksperymentalnie, sprawdzając kilku zawodników, którzy nie mieli okazji pograć za dużo w lidze. Wisła do Gliwic przyjedzie w najmocniejszym składzie, bez zawieszonego Quioto.
Passa meczów bez wygranej w przypadku Podbeskidzia wydłużyła się już do 13 spotkań. W piątkowym starciu z Ruchem Chorzów „Górale” prowadzili do przerwy 1:0, ale komplet punktów ostatecznie zgarnęli chorzowianie. Wygraną wicemistrzom Polski zapewnił duet Maciej Jankowski – Arkadiusz Piech. Obaj zdobyli po bramce i wzajemnie sobie asystowali, potwierdzając aspiracje do gry w reprezentacji Polski.
Polonia – Widzew 3:1 (1:0) – ZOBACZ RAPORT Zgodnie z oczekiwaniami było to bardzo emocjonujące starcie. W piątek na Konwiktorskiej spotkały się drużyny, które przed sezonem pożegnano zawczasu. Kłopoty finansowe, rozbite kadry, generalnie to nie miało się prawa udać. Tymczasem Widzew do Warszawy przybył jako lider, a Polonia imponowała stylem gry. W bezpośrednim starciu obu ekip lepszy okazał się zespół „Czarnych Koszul”, w którym znów błyszczeli Łukasz Teodorczyk i Paweł Wszołek.
PGE GKS – Korona 1:1 (1:0) – ZOBACZ RAPORT Z Janem Złomańczukiem na ławce trenerskiej GKS Bełchatów walczył o pierwszy punkt w nowym sezonie. To zadanie udało się tej drużynie wykonać. GKS zdobył jeden punkcik po remisie na własnym terenie z Koroną Kielce. Jednak to goście prezentowali się tego dnia lepiej i byli bliżej zwycięstwa.
Pogoń – Jagiellonia 1:1 (0:0) – ZOBACZ RAPORT Pogoń na własnym terenie była bardzo blisko odniesienia zwycięstwa. Jednak gospodarzom zabrakło koncentracji w ostatnich minutach spotkania. Słabość Portowców wykorzystał Dzalamidze, który w samej końcówce zdobył wyrównującą bramkę dla Jagiellonii. Ostatecznie padł remis po dosyć przeciętnym spotkaniu.
Zagłębie – Legia 2:2 (1:1) – ZOBACZ RAPORT Do tej pory jest to najlepsze spotkanie w obecnej kolejce Ekstraklasy. Naprawdę w tym meczu nie zabrakło emocji, a obydwie drużyny stworzyły ciekawe widowisko. Zagłębie dwukrotnie po szybkich atakach wychodziło na prowadzenie. Jednak za każdym razem Legia zdołała wyrównać po akcjach duetu Radović – Saganowski. Stołeczny zespół nie wykorzystał szansy, aby zostać liderem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.