W pierwszym niedzielnym meczu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław wygrał na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 2:0. Efektownym trafieniem popisał się Waldemar Sobota, który ustalił wynik spotkania.
Borykający się problemami kadrowi Górnik podejmował Śląsk bez pauzujących za żółte kartki Michała Bembna, Mariusza Przybylskiego i Michała Pazdana oraz chorego Adama Banasia. Mimo absencji w zespole, gospodarze nie wystraszyli się wyżej notowanego rywala.
W pierwszej połowie zgodnie z oczekiwani to zasiadający na fotelu lidera rozgrywek Śląsk częściej otrzymywał się przy piłce. Gospodarze jednak długo dzielnie przeciwstawiali się przyjezdnym, nie dając się zepchnąć do defensywny i od czasu stwarzając zagrożenie pod bramką rywala, przede wszystkim po stałych fragmentach gry.
Kibice Górnika mogli być zadowoleni z postawy swoich podopiecznych do 37. minuty. Z rzutu rożnego zagrywał Sebastian Mila, piłka trafiła na głowę Fojuta, ale jego strzał efektownie obronił Skorupski, który jednak przy dobitce Celebana był bez szans.
Po zmianie stron rozluźnieni wrocławianie mieli wiele problemów z powstrzymaniem ataków zabrzan, którzy od początku drugiej odsłony spotkania rozpoczęli szturm na bramkę rywala.
Jedną z najlepszych sytuacji do strzelenia gola w 57. minucie miał Wodecki. Najpierw trafił jednak w słupek, a przy dobitce ponownie spudłował marnując znakomitą okazję.
O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą podopieczni Adama Nawałki przekonali się w końcówce meczu. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry efektownym uderzeniem popisał Waldemar Sobota, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.