Do niespodzianki doszło w meczu Śląska Wrocław z Ruchem Chorzów. Lider T-Mobile Ekstraklasy w sobotę tylko zremisował z niżej notowanym rywalem 1:1.
Ten mecz zapowiadany był jako konfrontacja dwóch rewelacji rozgrywek rundy jesiennej. O ile pierwsza pozycja w tabeli Śląska, jako wicemistrza Polski może dużym zaskoczeniem nie była, tak 4. miejsce na półmetku sezonu borykającego się z problemami finansowymi Ruchu Chorzów na pewno. Spora w tym zasługa trenera Waldemara Fornalika, który stworzył zespół gotowy do walki o najwyższe cele.
Faworytem sobotniego spotkania był jednak Śląsk, który niesiony dopingiem publiczności, mający też atut w postaci własnego boiska miał potwierdzić, że pozycja uzyskana po rundzie jesiennej nie była dziełem przypadku.
Gospodarze zgodnie z oczekiwaniami od początku spotkania przejęli inicjatywę, a cofnięty do defensywy Ruch ograniczał się przede wszystkim do kontrataków. Podopieczni Oresta Lenczyka dominację na boisku udokumentowali w 29. minucie meczu, gdy na listę strzelców wpisał się Mateusz Centarski. Pierwsza połowa zgodnie z oczekiwaniami zakończyła się więc prowadzeniem wicemistrza Polski 1:0.
Po przerwie zadowoleni z wyniku gospodarze nie forsowali tempa, co z upływem czasu próbowali wykorzystać przyjezdni. Ta sztuka udała się gościom w 78. minucie, gdy do wyrównania doprowadził Arkadiusz Piech. Dla tego piłkarza był to szósty gol w tym sezonie. Na nieszczęście chorzowskich fanów Piech kilka minut później kontuzjowany opuścił plac gry.
Podrażnieni stratą bramki piłkarze miejscowej drużyny natychmiast zaczęli walczyć o strzelenie zwycięskiego gola, Ruch jednak nie ustępował przeprowadzając groźne kontry. Ostatecznie kolejne bramki nie padły i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.