Polska liga jest bardzo nisko notowana w Europie, ale nawet z Ekstraklasy można wyrwać się do lepszego klubu. Części piłkarzy wystarcza do tego jedna runda, a inni potrzebują dwóch – trzech sezonów. Kto zimą może zmienić barwy klubowe?
Pamiętajmy o tym, że w polskich klubach liczy się każda złotówka. Szczególnie w tych trudnych czasach, kiedy piłkarze często na swoje wypłaty czekają po kilka miesięcy. O premiach już nawet lepiej nie wspominajmy. Albo inaczej – w niektórych klubach, jak chociażby w jednym warszawskim, zawodnicy żyją za premie, a regularne wypłaty kontraktowych pensji to coś zupełnie abstrakcyjnego. Dlatego jeśli jakiś prezes na łamach mediów mówi, że dany piłkarz nie jest na sprzedaż, oznacza to tylko tyle, że jest, ale trzeba przedstawić za niego odrobinę konkretniejszą ofertę. Każdy wyróżniający się zawodnik z Ekstraklasy jest na sprzedaż. To tylko kwestia ceny i determinacji kupującego. Przedstawiamy krótką listę naszym zdaniem najciekawszych zawodników, którzy już zimą mogą zmienić miejsce pracy.
Jakub Kosecki (Legia Warszawa) Cały czas deklaruje oddanie dla Legii, ale świetna runda w jego wykonaniu może zaowocować transferem. Kosecki prezentował się na tyle wyśmienicie, że w wielu sytuacjach na boisku nie dostrzegał Danijela Ljuboi i decydował się na strzały. Taka bezczelność irytowała Serba, ale świadczyła również o pewności siebie młodego „Kosy”. Juniorska umowa młodego gracza wygasa w czerwcu przyszłego roku. Zaskakująca opieszałość władz Legii może sprawić, że zimą Kosecki zmieni klub. Najbardziej prawdopodobne kierunki? Hiszpania i Turcja.
Arkadiusz Milik (Górnik Zabrze) Jego talent eksplodował w obecnym sezonie, chociaż końcówkę rundy Milik miał wyraźnie słabszą. Napastnik Górnika do tej pory strzelił siedem goli, a jego występy przyjeżdżali oglądać skauci między innymi z Niemiec. Nie jest tajemnicą, że młody snajper znajduje się na celowniku VfB Stuttgart. Opinie na temat ewentualnego transferu Milika są podzielone.
Arkadiusz Piech (Ruch Chorzów) Przyszłość tego zawodnika jest przesądzona. Kontrakt Piecha wygasa za pół roku i jest to ostatnia szansa dla Ruchu, aby coś na nim zarobić. Sam piłkarz również nie ukrywa, że w Chorzowie jest dla niego już za ciasno. Zimowy transfer Piecha jest więc przesądzony.
Abdou Razack Traore (Lechia Gdańsk) Lada moment jego przyszłość powinna się wyjaśnić. W Lechii od dłuższego czasu robią wszystko, aby namówić tego piłkarza na podpisanie nowej umowy. Stara wygasa wraz z końcem grudnia tego roku. – To najważniejszy wybór w mojej karierze, muszę to dokładnie przemyśleć. Ból głowy mam ogromny – powiedział na łamach „Super Expressu” sam zainteresowany.
Paweł Wszołek (Polonia Warszawa) W rundzie jesiennej był jedną z najjaśniejszych postaci w Polonii Warszawa. Gra ofensywna stołecznego klubu w dużym stopniu opierała się właśnie na tym zawodniku. W kontekście transferu Wszołka wymienia się nazwy drużyn z kilku krajów. Odejście tego gracza jest możliwe. Czarne Koszule mają spore problemy finansowe, a zaległości płacowe w tym klubie nie są żadną tajemnicą.
Wladimir Dwaliszwili (Polonia Warszawa) Nieoczekiwanie jeden z najbardziej rozchwytywanych, jeśli nie najbardziej, zawodników z polskiej ekstraklasy. Gruzin zaliczył znakomitą rundę, co zaowocowało zainteresowaniem klubów z Niemiec i Włoch. Jego odejście jest pewne, bo Polonii nie stać na wypłacanie mu 100 tysięcy złotych miesięcznie.
Inne gorące nazwiska na rynku transferowym: Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Prejuce Nakoulma (Górnik Zabrze), Szymon Pawłowski (Zagłębie Lubin), Łukasz Skorupski (Górnik Zabrze), Łukasz Teodorczyk (Polonia Warszawa).
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.