Sytuacja w ŁKS-ie jest dramatyczna. Klub ma poważne kłopoty finansowe i ledwo wiąże koniec z końcem. Władze ŁKS są tak zdesperowane, że o pomoc poprosiły własnych kibiców. Czy fani uratują swój ukochany zespół?
ŁKS potrzebuje 2 milionów złotych żeby móc dokończyć obecny sezon w T-Mobile Ekstraklasie. To, czy tak się stanie, w dużej mierze zależy od tego ile pieniędzy z własnych portfeli będą w stanie wyłożyć sympatycy klubu. Właśnie w tym celu ogłoszono akcję pod kryptonimem „Ratujmy ŁKS”, której patronuje prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska.
– W mieście z pewnością jest dwadzieścia tysięcy sympatyków klubu, którzy jeśli przekażą po sto złotych, uratują ŁKS. Sama wpłacę pieniądze na konto i liczę, że wielu kibiców postąpi podobnie – powiedziała pani prezydent.
To już nie pierwsza tego typu akcja w historii ŁKS-u. Przed kilkoma laty klub także poprosił swoich kibiców o pomoc i zebrał 40 tysięcy złotych. Żeby ŁKS mógł podczas rundy wiosennej grać w najwyższej klasie rozgrywek, mobilizacja fanów musi być o wiele poważniejsza.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.