Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Cracovię 3:1. Bohaterem spotkania był Manu, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Trzeciego gola dorzucił Radović i komplet punktów trafił do stołecznej drużyny.
Mecz z Legia przed własną publicznością miał być okazją do zrehabilitowania się piłkarzy w oczach kibiców za porażkę poniesioną w 1. kolejce (także u siebie) z Koroną. Plan się nie powiódł. Cracovia doznała drugiej porażki z rzędu.
Bardzo szybko, bo już w 5. minucie spotkania trener gospodarzy musiał przeprowadzić zmianę. Holender Hesdey Suart upadł na murawę tak niefortunnie, że nie był w stanie kontynuować gry. Druga pechowa sytuacja spotkała Cracovię kilka minut później, kiedy w zamieszaniu pod bramką Wojciecha Kaczmarka najsprytniejszy okazał się Manu i strzałem z bliska dał prowadzenie Legii. Wkrótce powtórzył ów wyczyn i uszczęśliwił warszawian po raz drugi. Nie popisali się do spółki obrońcy Cracovii Mateusz Żytko i Milos Kosanović, którzy mieli ogromne problemy z wybiciem futbolówki. Ta trafiła do Manu, który bez przyjęcia posłał ją do bramki „Pasów”.
Cracovia miała w pierwszej połowie swoje sytuacje, ale albo Saidi Ntibazonkiza celował prosto w Wojciecha Skabę, albo Mateusz Bartczak strzałami z dystansu omijał bramkę gości.
Emocje skończyły się w drugiej części meczu. Wprowadzony po przerwie Miroslav Radović zdobytą bramką sprawił, że Legia mogła do końca meczu spokojnie kontrolować grę. Udział przy golu Serba miał Michał Żewłakow, który obsłużył kolegę kapitalnym podaniem. Po raz kolejny nie popisał się Żytko, który dał się wyprzedzić rywalowi i pozwolił mu na strzelenie trzeciej bramki.
Honor gospodarzom uratował Ntibazonkiza, który kapitalnie przymierzył z około 30 metrów i pokonał zaskoczonego Skabę.
Cracovia – Kraków – Legia Warszawa 1:3 (0:2) (Ntibazonkiza 90 – Manu 12, 24, Radović 64)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.