Sentymentalna podróż Michała Probierza do Białegostoku zakończyła się przegraną jego zespołu z Jagiellonią 0:1. Wisła przedłużyła niechlubną serię meczów bez zwycięstwa do pięciu.
Obecny szkoleniowiec Białej gwiazdy, będąc opiekunem klubu z Białegostoku doprowadził do największych sukcesów w jego historii, za co został uhonorowany tytułem „trenera 90-lecia Jagiellonii”. Tym razem musiał stawić czoło swojej byłej drużynie, choć nie będzie miło wspominał wielkanocnej wizyty w stolicy Podlasia.
Sztab szkoleniowy Wisły miał spory problem z zestawieniem formacji obronnej na to spotkanie. Z powodu kontuzji nie mogli zagrać Osman Chavez, Gordan Bunoza, Marko Jovanović i Michał Czekaj. W takim wypadku szansę debiutu w pierwszej drużynie na środku obrony dostał 18-letni Alan Uryga.
Dla kontrastu gospodarze mieli problem w ataku. Najlepszy strzelec zespołu, Tomasz Frankowski, z powodu urazu nie zagra przynajmniej w dwóch meczach, natomiast ani młody Jan Pawłowski, ani doświadczony Grzegorz Rasiak jak na razie nie przekonują swoją grą. Poza tym za kartki musiał pauzować obrońca Tomasz Porębski, ale na jego miejsce wrócił Luka Gusić.
Przez pierwszy kwadrans zdecydowaną przewagę mieli mistrzowie Polski, nie dając wyjść gospodarzą z własnej połowy. Jaga jednak cierpliwie się broniła i już w pierwszej akcji ofensywnej strzeliła gola. Na uderzenie z daleka zdecydował się Maciej Makuszewski i piłka zatrzepotała w wiślackiej bramce. Kolejna fantastyczna bramka 22-letniego skrzydłowego w tej rundzie!
Po objęciu prowadzenia podopieczni Tomasza Hajty zwietrzyli swoją szansę i 4 minuty później powinni prowadzić 2:0. Sędzia podyktował jedenastkę za zagranie ręką Cezarego Wilka w polu karnym, lecz Alexis Norambuena strzelił wprost w bramkarza gości. Do przerwy gra się wyrównała, jednak nie przyniosła goli.
Druga odsłona gry była pokazem bezsilności krakowskich piłkarzy. Mecz zrobił się brzydki, choć trzeba docenić skuteczną grę defensywną Jagiellonii, która spokojnie „dowiozła” zwycięstwo do końca. Dzięki wygranej Białostoczanie awansowali na 10. miejsce w tabeli i zbliżyła się do wiślaków na 2 punkty.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.