Nie udało się Cracovii zdobyć u siebie kompletu punktów. Śląsk okazał się zbyt mocny. Po porażce 0:1 Pasy nadal pozostają bez zwycięstwa w tym sezonie.
Obecny sezon Cracovia rozpoczęła w fatalnym stylu. Pasy w sześciu kolejkach ligowych zainkasowały zaledwie dwa punkty. Dlatego mecz ze Śląskiem był dla krakowskiej ekipy niezwykle ważny.
W grze gospodarzy widać było duży respekt do drużyny Śląska Wrocław. Pasy głównie broniły się przed atakami wicemistrza Polski. W 21. minucie podopieczni Oresta Lenczyka powinni prowadzić już 1:0. W sytuacji sam na sam z Wojciechem Kaczmarkiem znalazł się Sebastian Mila, ale nie zdołał pokonać golkipera Pasów. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po przerwie odważniej zaatakowali gospodarze, ale upadek Sławomira Szeligi w polu karnym nie zrobił na arbitrze żadnego wrażenia. W ekipie Śląska uaktywnił się Waldemar Sobota. Jego strzał z 54. minuty jeszcze nie spowodował wielkiego zagrożenia, ale kwadrans później zawodnik Śląska już nie spudłował. Sobota na raty, ale skutecznie – najpierw kopnął wprost w Kaczmarka, po chwili już do bramki.
Rozjuszona Cracovia ruszyła do ataku, ale niewiele była w stanie wskórać. Nieco ożywienia wniósł wprowadzony z Niedzielana Tamir Cahalon, który do spółki z Koenem van der Biezenem próbowali zmienić rezultat meczu, ale Śląsk kontrolował przebieg spotkania.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.