W meczu dwóch drużyn walczących o utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie Cracovia zremisowała z Lechią Gdańsk 1:1. Zespół „Pasów” uratował punkt w samej końcówce spotkania.
Po dwumiesięcznej przerwie rozgrywki najwyższej klasy rozgrywkowej powróciły do Krakowa. Na stadionie przy ulicy Kałuży w sobotę mierzyły się ekipy, które kompletnie rozczarowały w rundzie jesiennej i w efekcie każdy punkt zdobyty wiosną przez oba kluby może być na wagę złota.
W pierwszej połowie sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo i mimo przewagi Lechii do przerwy gole nie padły.
Tuż po zmianie stron bramkę dla zespołu z Trójmiasta zdobył Łukasz Wiśniewski. Gracze Cracovii po straconym golu długo nie mogli dojść do siebie, co próbowali wykorzystać przeciwnicy walcząc o podwyższenie prowadzenia. Ich akcje długo nie przynosiły jednak oczekiwanego efektu i gdy wydawało się, że Paweł Janas debiutując w roli trenera Lechii zgarnie komplet punktów, nieoczekiwanie do wyrównania doprowadził zespół „Pasów”. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry na listę strzelców wpisał się Van der Bizen i mecz ostatecznie zakończył się remisem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.