Grająca w lidze ze zmiennym szczęściem Polonia okazała się lepsza w meczu derbowym od Legii, która do przerwy prowadziła jedną bramką. Po zmianie stron Czarne Koszule odmieniły losy rywalizacji.
Derby Warszawy zawsze anonsowane są jako piłkarskie święto i przykuwają uwagę nie tylko kibiców stołecznych drużyn. Boje Polonii z Legią mają swoją historię a kolejne starcia dopisują kolejne jej rozdziały.
Ten mecz z pewnością nie zapisze się w futbolowych ligowych annałach, bo na Konwiktorskiej obserwowano już wiele ciekawszych spotkań. Lepiej zaczęła Legia i to ona szybko wyszła na prowadzenie. Już w 10. minucie po dośrodkowaniu Artura Jędrzejczyka i strąceniu futbolówki przez jednego z piłkarzy, zatrzymała się ona na słupku. To tylko zdopingowało legionistów do kolejnych ataków. Niecały kwadrans później gola gościom zapewnił Miroslav Radović, który ograł Łukasza Piątka i technicznym strzałem pokonał Sebastiana Przyrowskiego.
Początek drugiej połowy należał natomiast do Polonii, której ataki przyniosły w końcu pożądany efekt. W 59. minucie Tomasz Jodłowiec skorzystał z błędu Michała Żewłakowa i z bliska nie dał szans bramkarzowi Legii. Na kwadrans przed końcem spotkania wynik na 2:1 dla Polonii podwyższył Edgar Cani, który wespół z Danielem Sikorskim wymanewrował defensywę gości. Legia powinna momentalnie doprowadzić do remisu, ale strzał do pustej bramki Polonii zablokował Maciej Sadlok.
Więcej bramek kibice zgromadzeni na stadionie przy Konwiktorskiej nie obejrzeli.
Polonia Warszawa – Legia Warszawa 2:1 (0:1) 0:1 – Radović (24′) 1:1 – Jodłowiec (59′) 2:1 – Cani (74′)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.