Po bardzo emocjonującym meczu Polonia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Edgar Cani w doliczonym czasie gry.
Mecz przy Konwiktorskiej był zapowiadany jako wielki szlagier 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy i dokładanie takim był. Piłkarze obu zespołów nie zawiedli kibiców i od pierwszych minut mogliśmy oglądać pasjonujące i pełen spięć podbramkowych spotkanie. Już po zaledwie 10 minutach dwóch okazji na zdobycie gola nie wykorzystał Artiom Rudnev.
Im dalej w mecz tym bardziej zaznaczała się przewaga gospodarzy. Bardzo dobrej okazji nie wykorzystał jednak Grzegorz Bonin, który dość przypadkowo znalazł się z piłką w polu karnym rywali, jednak więcej przytomności w tej sytuacji zachował bramkarz Lecha, Jasmin Burić, który zdołał skutecznie interweniować. Kilkadziesiąt sekund później raz jeszcze zagotowało się w polu karnym „Kolejorza”. Tym razem niewiele brakowało do tego by piłkę w siatce umieścił Pavel Sultes, jednak w ostatniej chwili Lecha skuteczną interwencją uratował Marcin Kamiński.
Tuż przed przerwą kolejnej okazji nie zdołał wykorzystać Rudnev. Łotysz mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z Michałem Gliwą, jednak w ostatniej chwili zdołał uprzedzić go Marcin Baszczyński i zażegnał niebezpieczeństwo. Mimo, że do przerwy bramek nie oglądaliśmy to chyba nikt nie mógł powiedzieć, że w Warszawie, przy Konwiktorskiej wiało nudą.
Także po zmianie stron nie brakowało emocji. Od samego początku drugiej części meczu trwała wymiana ciosów. Gracze obu zespołów raz za razem zapędzali się pole karne rywali, jednak takich klarownych, stuprocentowych okazji nie oglądaliśmy. Swoje szansę mieli Baszczyński i Brzyski, jednak Burić nie był przez nich zmuszany do wykazania się swoim kunsztem.
W 80. minucie bardzo groźnie na bramkę Lecha uderzał Sultes. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców gości i nieznacznie przeleciała poprzeczkę bramki Burića. „Czarne Koszule” natychmiast wznowiły grę po rzucie rożnym i to mogło przynieść gola. Tomasz Jodłowiec zgrał piłkę wprost pod nogi Baszczyńskiego, jednak ten nie zdołał oddać strzału. Do piłki dopadł jeszcze Paweł Wszołek, jednak i tym razem nie udało się znaleźć drogi do bramki „Kolejorza”.
Tuż przed końcem znakomitej sytuacji nie zdołał wykorzystać Mateusz Możdżeń. Młody pomocnik Lecha dostał piłkę jak na tacy od Grzegorza Wojtkowiaka, jednak piłka po jego strzale minimalnie minęła obok lewego słupka bramki Polonii.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, gospodarza zadali decydujący cios. W 91. minucie „Czarne Koszule” na prowadzenie wyprowadził Edgar Cani. Z lewego skrzydła dośrodkował Wszołek, do piłki dopadł Sultes, jednak jego uderzenie zdołał obronić Burić. Przy dobitce Caniego był już jednak bezradny. Trzy punkty zostają w stolicy, a kibice Polonii otrzymali cudowny prezent na 100-lecie klubu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.