Po serii beznadziejnych wyników Robert Maaskant pożegnał się z Wisłą Kraków. Jak piłkarze Białej Gwiazdy zareagowali na odejście Holendra?
Po ponad roku pracy w Wiśle Maaskant został bez zbędnych ceregieli odesłany do domu. Porażka w derbach z Cracovią 0:1 przelała czarę goryczy. Okazuje się, że piłkarze Wisły Kraków to bardzo uczuciowi ludzie i rozstanie z trenerem mocno przeżywali…
Maaskant został zapytany, czy na pożegnanie otrzymał coś od piłkarzy. – Dali mi łzy w swoich oczach. To wystarcza – odparł bezrobotny Holender. Na pewno jednym z bardziej załamanych był Kew Jaliens, ale łzy w oczach na przykład Łukasza Garguły, to scenariusz chyba nierealny.
Na odchodne Maaskant pouczył władze Wisły, że w taki sposób, to pod Wawelem drużyna wielkiego kalibru nie powstanie. – Jestem rozczarowany. Moja praca została przerwana w połowie drogi. Tak niczego nie da się zbudować – zakończył Maaskant.
Holender prowadził Wisłę Kraków od sierpnia 2010 roku. Wyciągnął zespół z tarapatów, z którym doszedł ostatecznie do mistrzostwa Polski. Biała Gwiazda była bardzo blisko gry w Lidze Mistrzów, chociaż w meczach kwalifikacyjnych z APOEL-em Nikozja zaprezentowała przeciętną grę. W obecnym sezonie krakowska ekipa grała nieefektownie i nieefektywnie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.