Andrzej Pyrdoł: W końcowych fragmentach meczów wiosennych brakuje nam jeszcze sił, ale z każdym dniem nadrabiamy zaległości. Przeciwko Cracovii zagramy maksymalnie skoncentrowani i zmotywowani.
Oficjalny szkoleniowiec zespołu ŁKS nie musiał wstydzić się postawy swoich piłkarzy w sobotniej, przegranej 0:2 konfrontacji z Legią na Łazienkowskiej. Niemniej w drodze powrotnej z Warszawy był myślami już tylko przy meczu swojego zespołu w 21 kolejce rozgrywek ekstraklasy.
W najbliższy piątek 9 marca, o godzinie 18 na obiekcie przy Alei Unii rywalem łodzian będzie zespół Cracovii i dla obu drużyn, zajmujących aktualnie ostatnie miejsca w tabeli, bezpośrednie starcie może zadecydować o być, albo nie być w krajowej elicie w sezonie 2012-13.
– Nadchodzi moment, w którym musimy zacząć wygrywać – podkreśla Andrzej Pyrdoł. – W starciach z warszawskimi zespołami – Polonią i Legią, mieliśmy niewiele szans, ale to bardziej wynik zimowych przygotowań niż braku umiejętności i chęci. W końcowych fragmentach meczów wiosennych jeszcze brakuje nam sił, ale z każdym dniem nadrabiamy zaległości. W konfrontacjach z zespołami z dolnej części tabeli na pewno nie stoimy na straconej pozycji, dlatego przeciwko Cracovii zagramy maksymalnie skoncentrowani i zmotywowani – zapewnia szkoleniowiec.
Przypomnijmy, że ostatni raz drużyna ŁKS występując w roli gospodarza wygrała 30 września, pokonując 2:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała. Ostatnie ligowe zwycięstwo (2:0) odniosła na wyjeździe 30 października z Koroną Kielce, ale od tego momentu łodzianie ponieśli sześć porażek i uzyskali dwa remisy. Dwa zdobyte punkty w ośmiu ligowych meczach to nader skromny wynik, dla porównania Pasy w analogicznym okresie odniosły dwa zwycięstwa i uzyskały cztery remisy. Problem w tym, że podopieczni Dariusza Pasieki ostatni raz wygrali w lidze 27 listopada, pokonując 2:1 u siebie GKS Bełchatów. Natomiast wygraną w meczu wyjazdowym odnieśli 24 września, kiedy to pokonali w Zabrzu Górnika 1:0. Jak dotąd to jedyny wyjazdowy triumf Pasów, które w piątek staną przed szansą poprawienia skromnego dorobku, niewiadomą pozostaje tylko, czy przyjadą do Lodzi z tym samym trenerem?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.