Podziałem punktów zakończyło się pierwsze spotkanie 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z Górnikiem Zabrze 1:1.
Jeśli kibice, którzy w ten chłodny piątkowy wieczór pofatygowali się na stadion Podbeskidzia, liczyli, że rozgrzeją się pod wpływem wielkich piłkarskich emocji, to niestety, ale srogo się zawiedli. Od pierwszych minut na boisku wiało nudą, a bramkowych okazji było jak na lekarstwo. Na jakiekolwiek wyróżnienie zasługuje jedynie strzał spoza pola karnego w wykonaniu Aleksandra Kwieka. Richard Zajac nie miał jednak absolutnie żadnych problemów z jego obroną. Tuż przed przerwą swoją szansę miał Sylwester Patejuk, jednak na posterunku był Łukasz Skorupuski.
Druga połowa nie przyniosła zbyt wielu zmian w obrazie gry. Oba zespoły bardzo nieporadnie próbowały skonstruować jakąś akcję, jednak ich wysiłki nie przynosiły żadnego rezultatu. Kibice w końcu jednak się doczekali. W 63. minucie piłka znalazła drogę do bramki, jednak ku rozpaczy sympatyków „Górali”… bramki Podbeskidzia. Mariusz Magiera dośrodkował z lewej strony boiska w pole karne rywali, tam do piłki wyskoczył Tomasz Zahorski i głową wpakował ją do bramki. Zajac nie miał przy tym strzale najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
Wydawało się, że gospodarze ruszą do huraganowych ataków i raz za razem będą nękać bramkę Skorupskiego. Nic bardziej mylnego. Nieporadni piłkarze Roberta Kasperczyka w niczym nie przypominali tego zespołu, który kilka dni wcześniej ograł w Krakowie Wisłę.
W końcu jednak się udało. Bohaterem Podbeskidzia został Adam Cieśliński, który zaledwie kilka minut wcześniej pojawił się na boisku. Napastnik gospodarzy wykorzystał błąd formacji obronnej Górnika i po dośrodkowaniu w pole karne uderzył z pierwszej piłki. Strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że nawet wyciągnięty jak długi Skorupski nie miał szans na jego obronę.
„Górale” nagle uwierzyli w swoje siły i poczuli krew co zaowocowało rzuceniem wszystkiego na jedną szalę i walką o komplet punktów. Swoje szansę mieli Maciej Rogalski i Patejuk, jednak ich strzały nie zmusiły bramkarza gości do interweniowania. W doliczony czasie gry piłkę z bramki Górnika wybił jeden z obrońców. Raz jeszcze strzelał Patejuk.
Do końca wynik nie uległ już zmianie i oba zespoły podzieliły się punktami.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.